Co boli idoli?
Ktoś przestaje być pokupny? Widocznie proponuje nie to, czego chcą ludzie.
Ktoś przestaje być pokupny? Widocznie proponuje nie to, czego chcą ludzie.
No właśnie, kto mógł przypuszczać, że Tusk będzie Tuskiem, PSL – PSL-em, a Platforma – Platformą?
Przewożenie dorosłych drzew i objeżdżanie Europy, by je wyszukać, wydaje się pomysłem kompletnie bez sensu.
Znaną łacińską sentencję tłumaczy się jako „bez pochopności, ale i bez lęku”. Zalecam polskim elitom wszystkich opcji, aby takie właśnie podejście zastosowały wobec zwycięstwa Donalda Trumpa i przede wszystkim wyciągnęły wnioski z poprzednich błędów.
Ledwo Donald Trump wygrał wybory prezydenckie w USA, a zaczął chwiać się rząd kanclerza Olafa Scholza. Ale to niejedyne zmartwienie Berlina. Mówi się, że jedno z czołowych stanowisk w administracji Trumpa obejmie Richard Grenell, który za kadencji 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych obejmował stanowisko ambasadora USA w Niemczech.
Po kuriozalnej konferencji Stróżyka media na pasku PO w większości wiernie zachwycały się tymi bredniami oraz podawały je dalej.
Zapowiadane „opiłowywanie” katolików przez Sławomira Nitrasa trwa w najlepsze pod rządami Donalda Tuska. Najpierw szykany względem ks. Michała Olszewskiego, noszące znamiona nękania. Teraz informacja o tym, że walczy o życie ks. Lech Lachowicz z parafii św. Brata Alberta w Szczytnie, brutalnie pobity na plebanii.
Powrót po czterech latach do Białego Domu Donalda Trumpa to spory problem dla Paryża i Berlina, a co za tym idzie – także dla Warszawy. Nie ulega bowiem wątpliwości, że rząd Donalda Tuska w relacjach z ponownie wybranym Trumpem będzie realizował agendę Niemiec.
Zwycięstwo Donalda Trumpa to dobra wiadomość. Ale obawiam się, że na polską prawicę może podziałać jak pigułka usypiająca. A to dlatego, że Jarosław Kaczyński przyjął taktykę polityczną krokodyla.
W nocy z wtorku na środę i środowy ranek polscy konserwatywni twitterowicze wypatrywali tak naprawdę dwóch rzeczy: napływających wyników z kolejnych stanów i... wpisów redaktora Marka Wałkuskiego, korespondenta Polskiego Radia w Stanach Zjednoczonych.
Historia triumfu Donalda Trumpa powinna być lekcją dla polskiej opozycji. Okazało się, że można wrócić na polityczny szczyt i to mimo poparcia ze strony celebrytów dla oponentów, zaszczuwania i wyzwisk od faszystów, seryjnie stawianych zarzutów, a przy tym własnej ostrej kampanii w starciu z Kamalą Harris.
Koalicja Obywatelska nie wie, kto będzie jej kandydatem na prezydenta. Inaczej niż w przypadku PiS jest to dość zaskakujące, bowiem w kreacjach medialnych Rafał Trzaskowski wydawał się pewniakiem.
Prokuratura Regionalna w Gdańsku tuż przed Wszystkich Świętych umorzyła śledztwo w sprawie okrutnego zabójstwa Jolanty Brzeskiej. Kobieta, która stała się ikoną ruchu lokatorskiego, zginęła kilkanaście lat temu podpalona łatwopalną substancją w podwarszawskim Powsinie.
Wybór kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Polski przedłuża się, co powoduje coraz większe zniecierpliwienie wśród sympatyków tego ugrupowania. Pojawiła się nawet nieoficjalnie nowa postać – Lucjusz Nadbereżny, młody prezydent Stalowej Woli.
Wczoraj Janusz Życzkowski, dziennikarz Republiki, odwiedził Dolnośląski Inspektorat Transportu Drogowego we Wrocławiu. To właśnie jego szef Daniel Woźniak został niedawno zdymisjonowany po materiale programu śledczego Republiki „Ściśle jawne”.
Boli was cena prądu? Boli was cena gazu? Boli was cena benzyny? Ludzie powoli już nie mają z czego żyć – mówił na jednym z przedwyborczych wieców Donald Tusk, co na portalu X przypomniała internautka Emilia Kamińska. – Są sposoby, by skutecznie walczyć z drożyzną. Władza może kłamać, telewizja może kłamać, ale liczby nie kłamią – przekonywał swoich sympatyków kandydat na premiera. Dziś jako szef rządu jednak z rzekomo znanych sobie sposobów nie korzysta. Władza faktycznie nie musi przecież mówić prawdy, gdy telewizje i portale tego od niej nie wymagają.
Pierwszy i drugi listopada – te dni w Polsce są czymś unikalnym na tle świata. Jako katolicy mamy obowiązek modlić się za zmarłych, ale cmentarze stają się celem masowych pielgrzymek także z silnej wewnętrznej potrzeby odczuwanej przez miliony ludzi.
Trwa kampania ocieplania wizerunku Alaksandra Łukaszenki. Dołączył do niej m.in. zbiegły z Polski były sędzia Tomasz Szmydt, który wraz z klakierami białoruskiego dyktatora wziął udział w happeningu pt. „Trzeba!”, w ramach którego tzw. zwykli obywatele w krótkich nagraniach wideo wskazują, że satrapa z Mińska musi wystartować w styczniowych wyborach.