Czy powróci ten wiatr?
Zmarłego parę dni temu Wołodię Bukowskiego, słynnego rosyjskiego dysydenta i świetnego pisarza, poznałem w niezwykłym momencie dziejowym: przybył do Polski po „końcu komunizmu” 4 czerwca 1989 r.
Zmarłego parę dni temu Wołodię Bukowskiego, słynnego rosyjskiego dysydenta i świetnego pisarza, poznałem w niezwykłym momencie dziejowym: przybył do Polski po „końcu komunizmu” 4 czerwca 1989 r.
Polskie państwo powinno jakoś uhonorować zmarłego w niedzielę wielkiego rosyjskiego dysydenta, obrońcę praw człowieka i pisarza Władimira Bukowskiego. Nie tylko za jego świadectwo i za to, że całe życie walczył, tak jak Polacy, z komunizmem, nie tylko dlatego, że miał polskie korzenie, z których był dumny, że leżała mu na sercu, oprócz ojczystej Rosji, także Polska. Bukowski, z różnych powodów (np. dlatego że był dla Zachodu zbyt niepoprawny politycznie), nie doczekał się za życia wielu zaszczytów.
Kiedy w 2002 roku zaczynałem pisać bajki dla swoich córek, nie miałem żadnych planów ich publikowania. Potem jednak uzbierały się dwa tomiki. Zaczęły się sprzedawać. Pojawiły się przedruki w różnych gazetach, i to takich, do których daleko mi było poglądami, wreszcie zrobiono też z moich bajek małe słuchowiska radiowe. Ukazywały się nowe wydania, coraz bogaciej i coraz barwniej zdobione. Kiedy córki dorosły, bajek już nie pisałem. Wróciłem do tego zajęcia po latach, gdy moi synowie zaczęli zaglądać do książek. Stąd najnowszy tomik „Pociąg życia” – bajki dla Kostka i Mateuszka.
Artur W., kolega posła Marcina Kierwińskiego i burmistrz dzielnicy Włochy, według relacji funkcjonariuszy popłakał się, gdy został złapany na przyjęciu łapówki w wysokości 200 tys. zł. Trudno jednoznacznie powiedzieć, nad czym ronił łzy warszawski polityk PO. Możliwe, że zapłakał nad łamaniem praworządności i konstytucji, gdy zobaczył funkcjonariuszy, którzy nawet nie pozwolili mu schować pieniędzy tam, gdzie trzyma je każdy porządny burmistrz, czyli w garażu.
„Pisanie nie jest moją pasją. Polska jest moją pasją” – mówił Donald Tusk przed wydaniem swojej książki „Solidarność i duma”. To było jednak w 2005 r., a owa książka zajmuje dziś miejsce w koszach na makulaturę obok takich dzieł, jak słynny „Koniec PiS u” autorstwa Michała Kamińskiego i Andrzeja Morozowskiego, którzy w 2012 r. triumfalnie wieszczyli rychły upadek partii Jarosława Kaczyńskiego. Dlaczego to przypominam?
Media postkomuny robią, co mogą, by pomniejszyć wrażenie wielkiego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości i bolesnej klęski Platformy Obywatelskiej. Mimo tych wysiłków furia działaczy PO jednak daje o sobie znać nawet w zaprzyjaźnionych mediach.
Kolejny tydzień nie przyniósł właściwie żadnego rozstrzygnięcia w sprawie Senatu. PiS nie przeciągnął na swoją stronę nikogo z senatorów opozycyjnych, ci zaś nie przedstawili, w odróżnieniu od partii rządzącej, swojego kandydata na marszałka. Partie zgłosiły swoje protesty wyborcze, równocześnie kwestionując zasadność skarg przeciwników. W tle trwa zaś wybijanie się na samodzielność Lewicy i ludowców w ramach opozycji oraz przymiarki do zmiany pokoleniowej w Platformie. Tymczasem na Senat warto patrzeć również w kontekście coraz bliższych wyborów prezydenckich.
Zapowiedź beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia powinna nas skłaniać do realizacji jego programu społecznego i politycznego dla Polski. Szczególnie zobowiązani do tego są politycy, którzy chętnie i mocno odwołują się do katolicyzmu i roli Kościoła.
Po harcach polemicznych koalicjantów mniejszych Zjednoczona Prawica w ciszy, za kurtyną przygotowuje nową Radę Ministrów i obsadę stanowisk parlamentarnych. W kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości trwa analiza wyników wyborów do Sejmu i Senatu. Niewątpliwie czynione są też próby rozwiązania problemu utraty przez obóz władzy większości w izbie wyższej parlamentu.
Od czterech lat w każdy ostatni piątek października organizacja Kampania Przeciw Homofobii organizuje w szkołach akcję „Tęczowy piątek”, którą na swoim portalu opisuje jako „dla tysięcy nastolatków LGBT w Polsce jedyny dzień w roku, kiedy mogą poczuć się w szkole bezpiecznie”.
W Polsce działa ponad 2 miliony firm, zdecydowana większość z nich to jednoosobowe działalności, w wyraźniej mniejszości są podmioty średnie, nie wspominając już o tych dużych. Po mrocznym okresie PRL dopiero odbudowujemy w naszym kraju silną przedsiębiorczość. Osiągnięcie tego celu wydaje się jednak kluczowe biorąc pod uwagę długookresowe założenia związane z rozwojem naszej Ojczyzny.
Przy każdym zatrzymaniu osoby podejrzanej o szpiegostwo informacji o kulisach sprawy jest jak na lekarstwo. A to dlatego, że materiały operacji są tajne i zdradziłyby kuchnię kontrwywiadu. Tak też jest z Piotrem Ś., który miał wyrazić gotowość do współpracy z rosyjskim wywiadem.
Na początek cytat ze „Wspomnień moich pamiętników” nieodżałowanego Jerzego Dobrowolskiego: „To bardzo wredny serial. (…) Serial »Polskie drogi« napisany jest z autentycznym talentem i przez to tym wredniejszy. Bo ten serial wciąga, każe nam z uwagą śledzić losy bohaterów. Losy często tragiczne i bardzo ludzkie, prawdziwe. A jednocześnie niezauważenie, jakby niechcący wsącza się w odbiorcę fałszywe tło, na którym ta akcja się toczy. Tło historyczne złożone z pół-, ćwierćprawd, fałszywe, zakłamane, oszukane w datach i proporcjach, a stwarzające bardzo sugestywne pozory prawdy prawdziwej”.
Wrzesień 2019 r., warszawski klub Iskra, impreza Urban Party. Na scenie pojawia się były rzecznik komunistycznej junty wojskowej Jerzy Urban. Zgromadzona młodzież wrzeszczy „Urban! Urban! ”, a z głośników płynie pieśń religijna „Barka” w wersji techno.
Znawcy życia duchowego i zmagań, które przeżywali mistycy, potwierdzają, że najbardziej dotkliwe, demoniczne ataki przychodzą wtedy, gdy sprawa dotyczy kultu Matki Bożej, Niepokalanej Maryi. Nic w tym dziwnego, skoro w Apokalipsie powiedziane jest, że Ona zetrze łeb smoka.
ZNP po fiasku akcji strajkowych sprzed pół roku powraca z pomysłem protestu włoskiego, który ma zwrócić uwagę władz i opinii publicznej na problem wynagradzania nauczycieli za wszelkie dodatkowe zajęcia nieujęte w prawie oświatowym. Tymczasem warto zastanowić się nad fundamentami polskiej szkoły.
Dwa tygodnie po odrzuceniu w PE kandydatury Sylvie Goulard na stanowisko komisarza ds. rynku wewnętrznego prezydent Emmanuel Macron wyznacza nowego kandydata. Jest nim były minister gospodarki i finansów Thierry Breton.
Wzrost poparcia dla PiS mierzony zarówno liczbą oddanych głosów, jak i odsetkiem wyborców głosujących na to ugrupowanie nie pozostawia wątpliwości. PiS po 4 latach ma o 6 punktów procentowych więcej wyborców niż kiedy to ugrupowanie zdobywało władzę w 2015 roku.