Polskie państwo mogłoby mu to jakoś zrekompensować i dać przykład. Ponadto w osobie Bukowskiego Polska wyróżniłaby całą tę formację, z której się wywodził, rosyjskich inteligentów przywiązanych szczerze do wolności i chrześcijańskich wartości (nawet jeśli nie zawsze byli wierzący), a jednocześnie do idei pojednania polsko-rosyjskiego. Niektórzy już odeszli, ale są kontynuatorzy. Na przykład historycy z organizacji Memoriał, którzy parę dni temu prezentowali w Warszawie swoją księgę pamięci o polskich oficerach zamordowanych w Twerze przez NKWD i pochowanych w Miednoje.
Bukowski wierzył w inną Rosję
Polskie państwo powinno jakoś uhonorować zmarłego w niedzielę wielkiego rosyjskiego dysydenta, obrońcę praw człowieka i pisarza Władimira Bukowskiego. Nie tylko za jego świadectwo i za to, że całe życie walczył, tak jak Polacy, z komunizmem, nie tylko dlatego, że miał polskie korzenie, z których był dumny, że leżała mu na sercu, oprócz ojczystej Rosji, także Polska. Bukowski, z różnych powodów (np. dlatego że był dla Zachodu zbyt niepoprawny politycznie), nie doczekał się za życia wielu zaszczytów.