Przeszłość i przyszłość
Mimo że ludzkość nie posłuchała i nadal z roku na rok emituje CO₂ więcej, to jednak wciąż nie przeszkadza to działać aktywistom tak, jakby wczoraj nie istniało.
Mimo że ludzkość nie posłuchała i nadal z roku na rok emituje CO₂ więcej, to jednak wciąż nie przeszkadza to działać aktywistom tak, jakby wczoraj nie istniało.
W poniedziałkowy wieczór nieudany start KSeF był prawdopodobnie tematem większości rozmów w Polsce. System, który według jednym miał być uprawnieniem, a dla innych narzędziem masowej inwigilacji, okazał się niewydolny już na samym starcie.
Już od wielu miesięcy obecna władza ma dziwne oblicza – z jednej strony udający jeszcze, chociaż z coraz większym trudem, Donald Tusk, z drugiej – skrajnie prymitywny i agresywny Roman Giertych.
Każda inicjatywa wzmacniająca bezpieczeństwo czy przyczyniająca się do zwiększenia zdolności militarnych zasługuje na uznanie. Taką jest m.in. chęć utworzenia przez kraje bałtyckie – Litwę, Łotwę i Estonię – tzw. strefy mobilności wojskowej.
Program SAFE – oprócz kuriozalnej centralizacji zarządzania finansami przeznaczonymi na obronność Europy – ma jeszcze kilka innych pułapek. Jedną z nich jest uznaniowość wypłacania kolejnych transz na zbrojenia.
„Agresywny nauczyciel znęcał się nad 12-latkiem”, „nauczyciel miał pobić ucznia w szkole” – to tylko wybrane tytuły dotyczące sytuacji z głogowskiej podstawówki z udziałem nauczyciela techniki i tzw. trudnego ucznia – nagłówki, które zresztą nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością.
Trzy miliony stron, ponad 2 tys. filmów i 180 tys. zdjęć, to prawdopodobnie ostatnie ujawnione dokumenty dotyczące handlarza ludźmi i pedofila Jeffreya Epsteina. Ustawa o przejrzystości akt nakazywała Departamentowi Sprawiedliwości zredagowanie informacji i zdjęć, które mogłyby ujawnić tożsamość ofiar.
Czy premier spotka się z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz? To pytanie komentatorzy zadają sobie dokładnie od 127 dni, czyli od momentu, gdy ta została desygnowana na stanowisko wicepremiera. Na razie Donald się z nią nie spotkał. Dlaczego? Bo jej nie lubi.
Wbrew pozorom wśród unijnych dygnitarzy nie brakuje osób podkopujących ideę NATO. Wiadomo, że Sojusz Północnoatlantycki to głównie Stany Zjednoczone. A USA to Donald Trump, który establishmentowi w Brukseli mocno przeszkadza. Co jakiś czas na tapetę wraca temat powołania do życia tzw. europejskiej armii.
Ujawnione przez Departament Sprawiedliwości akta ze sprawy finansisty Jeffreya Epsteina obnażają kolejne elementy układanki, w którą byli zaangażowani najbardziej wpływowi ludzie na świecie. Łączy ich jedno – czerpanie satysfakcji z cudzego cierpienia.
Prezydent Krakowa jest w prawdziwych opałach, ponieważ coraz bardziej prawdopodobne jest uzbieranie liczby podpisów wymaganej do przeprowadzenia referendum w celu jego odwołania.
Od początku istnienia ruchu Szymona Hołowni nie wiązałem z nim specjalnej nadziei. Wszystko wskazywało na to, że to twór, który założono w Koalicji Obywatelskiej, aby pomóc jej odsunąć PiS od władzy.
Jeśli wierzyć dziennikowi „Financial Times”, zapasy ropy skończą się na Kubie w połowie lutego i rozpocznie się prawdziwy kryzys energetyczny. Z kolei jeśli dziennikarze „The Wall Street Journal” mają rację, administracja Donalda Trumpa postawiła sobie za cel zmianę reżimu na wyspie do końca 2026 r. W obliczu dyskusji o Grenlandii, Iranie czy o końcu wojny na Ukrainie sytuacja wokół Kuby pozostaje na uboczu, ale robi się ciekawa i stwarza realną perspektywę zmian politycznych.
Wizyta Keira Starmera, premiera Wielkiej Brytanii, w Chinach pod koniec stycznia była przykładem desperacji europejskich elit. Najpierw szkodzą własnym gospodarkom poprzez szaleństwo klimatyczne i niekontrolowaną imigrację, a następnie szukają wsparcia u autorytarnego reżimu w Chinach.
Odwołanie z zarządu KGHM Andrzeja Szydły i Piotra Stryczka to niewątpliwie symboliczny cios dla Roberta Kropiwnickiego, barona KO z Legnicy, obnażający jego bardzo słabą pozycję w obecnym układzie.
Jeżeli chce się zbudować formację, która ma reprezentować zdrową część polskiego narodu i dobrze rządzić Polską, to trzeba zrezygnować z flirtowania ze środowiskami wariackimi, agenturalnymi czy politycznej ekstremy.
Jakie to było oburzenie, jaki wstrząs, ilu fałszywych świętoszków gardłowało, strojąc się w piórka moralizatorów. I po co? Prawda, choćby po 20 latach, wyjdzie przecież na jaw. Wyszła właśnie w Radomiu. Po niecałych 20 latach.
Zdaniem Anny Marii Żukowskiej należy mówić „naziści”, a nie „Niemcy” o autorach zbrodni popełnianych przez naszych sąsiadów w czasie panowania Adolfa Hitlera.