Tęczowe jednorożce
Mam wrażenie, że zbyt szybko ten czerwiec przeleciał. Nawet nie zdążyłem poświętować miesiąca Pride. A mógłbym. Na szczęście czegokolwiek się nie dotknę jest ostatnio albo tęczowe, albo ma gdzieś implementowane literki LGBT.
Mam wrażenie, że zbyt szybko ten czerwiec przeleciał. Nawet nie zdążyłem poświętować miesiąca Pride. A mógłbym. Na szczęście czegokolwiek się nie dotknę jest ostatnio albo tęczowe, albo ma gdzieś implementowane literki LGBT.
Władimir Putin nie ma niczego do zaoferowania światu. Prócz cierpienia, terroru i biedy. Komunizm miał zbudować raj na ziemi, wyzwolenie mas i sprawiedliwą codzienność. Obecne wojny Putina są konfliktami siejącymi chaos, grabież, gwałt i spustoszenie. Kreml, atakując Ukrainę, strzelił sobie w stopę. Przeciwko sobie ma Zachód, odcinają się od niego dotychczasowi sojusznicy. Rozpoczął się dryf Rosji ku samounicestwieniu.
Wilno. Restauracja w centrum miasta. Para turystów z Ameryki przy jednym stoliku, para turystów z Wielkiej Brytanii przy drugim. Słyszą angielski, zaczyna się konwersacja.
W amerykańskiej popkulturze od lat występuje figura tajemniczego „rain mana”. Ów deszczowy człowiek przewija się przez wiele piosenek i teledysków, artyści dziękują mu lub czują się przez niego zniewoleni, czasem natomiast oba te wątki łącząc lub samemu próbując określić się tym mianem. „Rain man” to ktoś, kto obsypuje ich łaskami i szczęściem. Jak wiemy z bardziej ponurych tekstów, nie robi tego za darmo. Teledyski na ogół wprost owe łaski pokazują jako spadające na artystę pieniądze.
Ach, jak się oni kochali! Adam Mickiewicz i Aleksander Puszkin, oczywiście! Tak przynajmniej można by sądzić z publikacji z okresu PRL, który to przekaz dla ludu pracującego miast i wsi wzmacniany był stawianymi tu i tam pomnikami rosyjskiego poety, zazwyczaj w towarzystwie „przyjaciela” Mickiewicza, choć ten jakoś nie wymienił Puszkina w swym słynnym wierszu „Do przyjaciół Moskali”.
Znowu powrócił temat legalizacji w Polsce aborcji na życzenie, jakby w dobie wojny i wywołanego nią kryzysu gospodarczego Polska nie miała większych problemów. Ale skoro tak, to à propos Rosji, może warto przypomnieć, że aborcja została po raz pierwszy zalegalizowania niemal równo 100 lat temu w sowieckiej Rosji.
Ostatnio król Europy uznał, że nadszedł odpowiedni czas, aby pochylić się nad „problemami polskiej młodzieży”. Zdecydował się na wystąpienie, na którym, jak ogłosili rozmaici jego heroldowie, miał przedstawić cały pakiet propozycji, które ułatwią młodym start w dorosłość, będą odpowiedzią na najważniejsze ich problemy.
Odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy legalizującej aborcję na życzenie do dwunastego tygodnia ciąży to dobra decyzja. Innej być nie mogło.
Co by było w wersji „polskiej szopy” Anno Domini 2022? Jakie środowiska i postaci zostałyby sportretowane?
Na szczycie NATO w Bukareszcie „Oś” Niemcy – Włochy - Francja zablokowały propozycje Polski i USA, aby przedstawić „road map” - „mapę drogową” Gruzji i jej akcesji do Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego. Rosja to zobaczyła i uznała, że to dla niej zielone światło. Po kilku tygodniach, gdy oczy świata zwrócone były na Letnie Igrzyska Olimpijskie w Pekinie Moskwa zaatakowała Gruzję zdradzoną przez Zachód (czy też jego znaczącą cześć) w Bukareszcie. Minęło 14 lat. Zachód robi podobny, kolosalny błąd geopolityczny i moralny nie nadając Gruzji statusu takiego, jak Ukrainie i Mołdawii, czyli kraju - kandydata do UE. Uczestniczyła w tym także Francja, zatem wypada zacytować Francuza Talleyranda: „To gorzej niż zbrodnia. To błąd”
Wreszcie postanowiono zrobić porządek! Jak oświadczył rzecznik MSZ Łukasz Jasina: „Powrót do dotychczasowych zasad, m.in. wycieczek młodzieży żydowskiej z udziałem uzbrojonych służb izraelskich, nie jest możliwy”, a wiceminister Paweł Jabłoński dodał: „Problemem są aroganckie zachowania uzbrojonej ochrony wobec innych odwiedzających miejsca pamięci, a także przypadkowych przechodniów”.
Biedny Zachód. Do strachu przed wojną, który wydaje się paraliżować przywódców, dołączył ostatnio strach przed końcem wojny.
Każda ekologiczna bajka musi mieć swojego bohatera. Od lat mówi się, że w związku ze zmianami klimatu gatunkiem krytycznie zagrożonym będzie niedźwiedź polarny. Naukowcy przez lata opisywali, jak beznadziejna przyszłość czeka misie.
Odejście z rządu Jarosława Kaczyńskiego było oczywiste i spodziewane – zapowiadał je już w chwili powołania na funkcję wicepremiera ds. bezpieczeństwa, ostatnio również w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”.
Już w 2019 r. w artykule „Ósme ucho Putina” pisałem, że obecnie pojawiający się w roli prezydenta Rosji osobnik z całą pewnością nie jest tym człowiekiem, który w 2000 r. z rekomendacji Jelcyna obejmował ten urząd. Wedle krążących tu plotek prawdziwy Putin zmarł ponoć w 2008 r., ale problem pojawił się teraz, gdy ponoć śmiertelnie chory jest zastępujący go od lat sobowtór. Nie jest to wcale tak nieprawdopodobne, wszak nie z plotek, a z dokumentów wiadomo, że sobowtórami posługiwał się często Stalin, a jeszcze ciekawsza historia dotyczy pierwszego wodza światowego proletariatu, Lenina.
Każdy niemal dzień przynosi informacje o tym, że unijna biurokracja postanowiła otworzyć jakiś nowy front. Czasem przeciwko jakiemuś państwu – oczywiście najczęściej jest to Polska, chyba nawet przeciwko Węgrom tyle się na poziomie Unii nie podejmuje dziś kroków. Być może Orbán ugłaskał swoim zachowaniem poutykaną tu i tak putinowską agenturę. Czasem poszczególne elementy tej machiny zwracają się przeciwko sobie, choć i tu w tle bywa Polska, jak w przypadku niedawnej rezolucji.
Ostro i krytycznie oceniałem, w minionych tygodniach i miesiącach, wypowiedzi zarówno hierarchów Stolicy Apostolskiej, jak i samego papieża Franciszka w kwestii wojny w Ukrainie. Tym bardziej się cieszę, że teraz mogę jedną z nich pochwalić.
Półwysep Arabski. Bahrajn. Manama – stolica kraju. Międzynarodowa konferencja na temat wolności religijnej, tolerancji międzywyznaniowej i współżycia wyznawców różnych religii. Jesteśmy zaproszeni przez różne wspólnoty religijne do ich świątyń: muzułmanów, chrześcijan, Żydów i hinduistów.