Ważny sygnał
Aleksander Miszalski został odwołany z funkcji prezydenta Krakowa, a cudem uratowała się rada miasta – do jej dymisji zabrakło minimalnej większości.
Aleksander Miszalski został odwołany z funkcji prezydenta Krakowa, a cudem uratowała się rada miasta – do jej dymisji zabrakło minimalnej większości.
Mieliśmy już dwugodzinnego prezydenta Polski z Koalicji Obywatelskiej, czyli Rafała Trzaskowskiego.
5 czerwca minie 22. rocznica śmierci Ronalda Reagana.
Polska jest i w najbliższej przyszłości pozostanie kluczowym partnerem USA w regionie. Nie należy jednak mieć złudzeń: Stany Zjednoczone będą oczekiwały od swoich europejskich sojuszników rosnącej samodzielności. Dobre relacje z obecną administracją należy postrzegać jako fundusz inwestycyjny – kapitał, który trzeba aktywnie pomnażać, a nie przechowywać w skarbcu dobrego samopoczucia.
Przed odlotem do Szwecji na spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw NATO sekretarz stanu Marco Rubio skrytykował część europejskich członków za brak wsparcia w wojnie toczonej przez USA z Iranem.
W ciągu właściwie tygodnia Donald Tusk i sprzedane mu media uznały, że zaraz wybuchnie wojna, ale też że niepotrzebni są w Polsce dodatkowi żołnierze z USA. Gdy pojawiły się plotki o przesunięciach, jeśli chodzi o rotację wojsk USA w Polsce, ogłosili, że to wina Karola Nawrockiego i jego sojusznika, tego potwornego Donalda Trumpa.
Do czego przygotowaniem są wejścia państwowych służb do mieszkań przeciwników obecnej władzy? Akcja ta eskaluje – zaczęło się od dziennikarzy, a potem było spuszczanie się po linie na balkon niedawnego szefa BBN prof. Sławomira Cenckiewicza i wyłamywanie drzwi w domu prezydenta Karola Nawrockiego. Ta eskalacja jest przemyślana.
W czasach – jak lubi mówić premier Donald Tusk – przedwojennych służby weszły do rodzinnego mieszkania prezydenta Karola Nawrockiego. Nie była to jednak subtelna akcja z filmu, gdy funkcjonariusze zwieszają się z dachu na linach albo wysyłają specjalistów od zamków. Po prostu wyłamano drzwi.
Ośmielam się postawić tezę, że policja Marcina Kierwińskiego, komendanta Marka Boronia i Donalda Tuska może przeprowadzać właśnie jedyną w swoim rodzaju, skoordynowaną, zaplanowaną i niełatwą akcję „Nie łapać złodzieja!”. Celem inicjatywy jest niezłapanie przestępców, ciche przyzwolenie na popełnianie przestępstw, a przede wszystkim zastraszenie niezależnych dziennikarzy związanych z Telewizją Republika. Dziennikarzy patrzących władzy na ręce. Tezy, że przestępcami są sami policjanci albo ściśle z nimi współpracują, nie formułuję z ostrożności procesowej.
Są miejsca, gdzie ludzie nie krępują się mówić o sobie szczerze. To nie tylko marsze i protesty, gdzie nikt niczego nie udaje. Ale trafić akurat w kwiaciarni na kogoś, kto publicznie przyznaje się do swojej pomyłki w ostatnich wyborach parlamentarnych? To rzadkość.
Partia Pracy dostała łomot, tyle że nie konserwatyści na tym skorzystali, a zyskała partia reform UK Farage’a.
Ataki na Republikę, których sposób przeprowadzenia i skala prawnie są kwalifikowane jako terroryzm, mają swoje konkretne źródło, decydentów, wykonawców oraz tych, którzy ich konsekwentnie kryją. Bezprecedensowa akcja nastąpiła po decyzji władz o wezwaniu mnie na świadka i wprowadzeniu w pułapkę, która miała doprowadzić do postawienia mi zarzutów w sprawie wylotu Zbigniewa Ziobry do USA.
Nie wszyscy pamiętają, że wielką porażkę wyborczą Platformy Obywatelskiej w 2015 r. zapowiadały dwie sprawy. Pierwsza to narastające protesty pracownicze, których kulminacją był marsz pod hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa”, który 14 września 2013 r. przeszedł ulicami Warszawy.
Najpierw „uśmiechnięci” pod wpływem małżeństwa Brejzów rzucili się na Bogu ducha winną asystentkę po fałszywym zgłoszeniu o próbie samobójczej dziecka w biurze-domu Tomasza Sakiewicza, serwując nam teorie rodem z esbeckich motywów. Potem strategię kontynuowała już policja za pośrednictwem portalu TVN24, informując, że prezes Republiki w czasie policyjnej interwencji przebywał w swoim mieszkaniu „bez spodni”. Ta insynuacja – kompletnie bez znaczenia – również ma poniżyć współpracowniczkę redaktora Sakiewicza i dorobić gębę środowisku konserwatywnych dziennikarzy. Od piątku trwa festiwal pogardy i niekompetencji, który próbuje się przykryć, robiąc z ofiar sprawców kryzysu państwa rządzonego przez Donalda Tuska.
Będą ścigać Ziobrę, napinać się, ale właściwie będzie to robienie z własnych wyborców idiotów.
Atak na dziennikarzy TV Republika przy pomocy fałszywych zawiadomień na numery alarmowe od początku wyglądał na dużą i skoordynowaną operację. Tymczasem służby, przede wszystkim policja, dały się wodzić za nos podczas tej prowokacji – co jest samo w sobie przerażające. Przecież w pewnym momencie było już jasne, co się dzieje, a policja udawała, że tego nie rozumie.
Na Kremlu znów wrzucili „atomową” płytę do gramofonu. Oto wiceszef MSZ FR Siergiej Riabkow zagroził bezpośrednim starciem z NATO w obliczu „prowokacyjnych działań w sferze nuklearnej”. Nawiązał m.in. do niedawnej deklaracji prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który zapowiedział zwiększenie liczby głowic nuklearnych.
Waldemar Żurek w ostatnim wywiadzie dla Polsatu News z marsową miną rzekł, że Zbigniew Ziobro przebywa w USA. Eureka! Wszyscy od niemal dwóch tygodni to wiedzą, były minister sprawiedliwości udziela zza oceanu wywiadów Republice, a szeryf od „rozliczeń”, nie wiadomo po co, potwierdził ten szeroko znany fakt.