Pachnie wojną z kibicami
Zapowiada się trzecia wojna rządu Donalda Tuska z kibicami piłkarskimi. Mam wrażenie, że za każdym razem było to zadanie zlecone przez czynniki zewnętrzne.
Zapowiada się trzecia wojna rządu Donalda Tuska z kibicami piłkarskimi. Mam wrażenie, że za każdym razem było to zadanie zlecone przez czynniki zewnętrzne.
W poniedziałek serwis „Politico” poinformował swoich czytelników, że Marine Le Pen zwróciła się do Georgii Meloni z propozycją stworzenia w przyszłej kadencji PE jednej, wspólnej grupy ugrupowań konserwatywnej, tożsamościowej prawicy, dziś tworzących frakcje ID (Tożsamość i Demokracja) i EKR (Europejscy Konserwatyści i reformatorzy). To wydarzenie bardzo ważne z punktu widzenia dynamiki europejskiej sceny politycznej. Obie panie są bowiem silnymi liderkami w swoich krajach, obie idą też po zwycięstwo w wyborach do PE. Meloni już dziś jest premier Włoch, Le Pen natomiast ma bardzo duże szanse, by zostać francuską prezydent. To ostatnie wydarzenie samo w sobie będzie trzęsieniem dla europejskiej sceny politycznej.
W Polsce często dyskutujemy o problemach ekologicznych bez jakichkolwiek porównań i punktów odniesienia. Dyskusje są tak zażarte, jakby to od kraju nad Wisłą zależało wszystko. Często wręcz wmawia nam się, że musimy czuć się odpowiedzialni za cały świat. Polacy lubią tę perspektywę. Czują się wtedy dowartościowani.
Niedługo zapadnie wyrok w procesie Donalda Trumpa, wytoczonym mu przez prokuratora okręgowego w Manhattanie Alvina Bragga, wybranego z Partii Demokratycznej i w dużej części dzięki pieniądzom George’a Sorosa.
Niektórzy politycy nie znoszą rozdawać własnych ulotek – mnie w to graj.
Niedawno podczas audycji telewizyjnej Piotr Ikonowicz z determinacją w głosie przekonywał, że to nieprawda, że Chiny są jednym z największych trucicieli środowiska, stawiając coraz więcej elektrowni węglowych i emitując niemal bez żadnych ograniczeń dwutlenek węgla. Ponieważ, jak argumentował, rozwijają przemysł niezbędny do zielonej rewolucji i produkują najwięcej paneli słonecznych i turbin wiatrowych. Tak, w tym lewicowy aktywista ma rację, Pekin jest producentem największej liczby elementów niezbędnych do „ekologicznego” funkcjonowania gospodarki – ale z tym zastrzeżeniem, że niemal wszystko to produkuje dlatego, żeby następnie sprzedać sprzęt Europejczykom. Chiny po prostu zwietrzyły doskonały interes i inwestują w to, co ma przynieść nam najbliższa przyszłość, czyli nowy „zielony ład”. Trzeba to powiedzieć wprost: zdaniem rządzących nami elit przyszedł czas robienia wielkiego biznesu na ekologii i decyzji o tym, kto wśród światowych graczy w niego nie wejdzie, pozostanie outsiderem.
Na kilkanaście dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego rządzący prowadzą artyleryjski ostrzał PiS i Zjednoczonej Prawicy z dwóch stron. Partii Jarosława Kaczyńskiego w oczach wyborców zaszkodzić mają absurdalne zarzuty o rzekomą prorosyjskość ze strony tych, którzy sami uskuteczniali kilkuletnie zbliżenie z Moskwą. Ludzie Zbigniewa Ziobry z kolei flekowani są tematem Funduszu Sprawiedliwości. Pierwsza z tych narracji wydaje się szczytem politycznej hipokryzji, druga dla „letniego” wyborcy wyglądać może bardziej wiarygodnie. Dla funkcjonowania państwa szkodliwe są jednak obie.
Przed kilkoma dniami Kancelaria Premiera opublikowała zdumiewającą wypowiedź szefa rządu, w której stwierdził, że presja na naszą wschodnią granicę nie jest spontaniczna, lecz jest zorganizowaną akcją służb białoruskich i rosyjskich.
Już tylko dni dzielą nas od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Kampanie poszczególnych kandydatów są na ostatniej prostej, za to machina dezinformacyjna i propagandowa sterowana przez rosyjskich cyberprzestępców wrzuca kolejny bieg.
W bajkach często ta sytuacja się powtarza: bohater jest sam w świecie dziwnym i strasznym, gdzie wszystko jest odwrócone, nienaturalnie odkształcone. Są tam drzewa, których gałęzie zwisają, by go udusić, fantastyczne zwierzęta, różne groźne monstra. Bohater, często dziecko albo ktoś młody, ma na swoją obronę tylko jedną rzecz: tajemne słowo, znak, jakiś drogocenny drobiazg.
Obserwując to, co dzieje się wokół kwestii CPK czy paktu migracyjnego, warto zrewidować swoje wcześniejsze sądy na temat Tuska. Okazuje się, że jeden z najczęstszych zarzutów, jaki wysuwa wobec premiera „uśmiechniętej Polski” prawica, jest błędny. Tusk jednak nie jest kłamcą. Fałsz bowiem wymaga jednej rzeczy, która nie występuje w wypowiedziach szefa rządu.
Rosja jednostronnie ogłosiła zmianę granic morskich z Polską, Litwą, Łotwą, Estonią i Finlandią. Było do przewidzenia, że będzie starała się prowokować w basenie Morza Bałtyckiego. Trudno było się spodziewać, że agresywna Moskwa pozostawi wstąpienie Szwecji i Finlandii do NATO bez odpowiedzi.
Niedawno media obiegła wiadomość o filmach, które były największymi klapami zeszłego roku. Jak się okazało, w większości były to filmy Disneya. I praktycznie wszystkie wtopy kinowego hegemona były realizowane zgodnie z „zasadami” poprawności politycznej.
Zapewne większość z Państwa, czytelników „Codziennej”, z niedowierzaniem przygląda się temu, co wyczynia środowisko koalicji 13 grudnia wraz ze swoim reseciarskim zapleczem – ludźmi dawnych WSI i UOP.
Gdy obejrzałem udany happening posła Michała Wójcika, który przyszedł do cyrku Jońskiego z własnym megafonem, przez co przewodniczący nie mógł mu odebrać głosu, przypomniała mi się piosenka Jacka Kaczmarskiego „Poczekalnia”.
Przed laty, w jednej ze swoich bardziej poruszających ballad, Jan Krzysztof Kelus śpiewał o kanale białomorskim, szaleństwie Stalina, które kosztowało wiele istnień ludzkich. Droga wodna, wybudowana niewolniczą pracą więźniów politycznych, połączyła Bałtyk z Morzem Białym.
Mądrzy ludzie mawiają, że jedyną stałą w życiu jest zmiana. W wiejskiej wersji tego powiedzenia mawiamy, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Jednak w 2024 roku, pierwszym półroczu trzeciego rządu Donalda Tuska, naprawdę trudno nadążyć za zmianami stanowisk. To tylko kilka przykładów z ostatniego tygodnia.
Polityka międzynarodowa w obecnym czasie przypomina ostatnią kolejkę rywalizacji w piłkarskiej Ekstraklasie: wszystkie mecze odbywają się o tej samej godzinie tak, aby nie było możliwości manipulowania wynikami spotkań, żeby nikt nikomu się nie "podłożył”. Gdy chodzi o politykę zagraniczną to także, równolegle, na wielu boiskach, toczą się bardzo ważne mecze. Wszystkie są pasjonujące i wszystkie o wysoką stawkę.