Na Załużnego w pierwszej turze wskazało ponad 41 proc. respondentów, a na Zełenskiego – 23,7 proc. W drugiej turze na Załużnego oddałoby głos aż 67,5 proc. Oprócz Załużnego nikt nie jest w stanie zagrozić pozycji Zełenskiego. Z tym że obecnie nie ma to większego znaczenia. Załużny przyjął propozycję zostania ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Jeżeli w ogóle można mówić o jego politycznych ambicjach, to za kilka lat. Najpierw będzie zdobywał doświadczenie w dyplomacji. Zresztą na razie nie ma mowy o wyborach na Ukrainie. Większym zagrożeniem dla Zełenskiego niż Załużny jest sytuacja w parlamencie. Jak napisała „Ukraińska Prawda”, nawet kilkudziesięciu deputowanych z rządzącej partii Sługa Narodu planuje złożyć mandaty w proteście przeciwko traktowaniu ich jak maszynki do głosowania. Sytuacja jest rozwojowa, ale większość Ukraińców na razie nie chce wyborów.
Co słychać w ukraińskiej polityce
Kilkanaście dni temu na Ukrainie ukazał się sondaż, z którego wynikało, że zdymisjonowany niedawno wojskowy, głównodowodzący ukraińskiej armii gen. Wałerij Załużny wygrałby wybory prezydenckie z Wołodymyrem Zełenskim.