Sprawa od początku była absurdalna, bowiem autor książki we fragmencie, do którego odnosili się oskarżyciele, nie użył nawet określenia „dzieci z in vitro”. Poza tym pozew w oczywisty sposób uderzał w swobodę wypowiedzi naukowca. Proces był częścią ataku, który miał na celu zniszczenie wizerunku historyka oraz zohydzenie samego przedmiotu szkolnego, który był jednym ze sztandarowych pomysłów ówczesnego ministra edukacji Przemysława Czarnka. Minister Barbara Nowacka była zresztą w centrum tego ataku, kiedy mówiła, że w podręczniku profesora „kłamstwo było na każdej stronie”. Znamienne, że po oczyszczającym dla autora podręcznika wyroku lewicowo-liberalny mainstream medialny nabrał wody w usta.
Zwycięstwo prof. Roszkowskiego i wolności słowa
Za całkowicie bezpodstawne sąd uznał zarzuty wobec profesora Wojciecha Roszkowskiego, który był oskarżony o obrażanie w podręczniku do HiT dzieci poczętych metodą in vitro.