W ciągu roku jesteśmy bombardowani, zwłaszcza przez media, słowami agresji, nienawiści, pogardy, które zatruwają międzyludzką przestrzeń, krzywdzą ludzi, zadają im ból. Na szczęście słowa wykazują przede wszystkim moc pozytywną: wyrażają elementarną życzliwość, umacniają tego, do kogo są skierowane, w poczuciu własnej wartości, wyzwalają w nim dobrą energię, wskazują właściwą drogę życia, potrafią odzyskać utraconą nadzieję, a pustkę egzystencjalną – zamienić na sens życia. Czasem w taką moc wyposażona jest książka, niekiedy esej lub wiersz. A bywa przecież i tak, że zachowało ją przeczytane lub usłyszane w odpowiednim momencie jedno zdanie, a nawet jedno słowo. Trwają wakacje. Relaksujemy się oraz podziwiamy krajobrazy i dzieła sztuki. Jest to również dobry czas na zastąpienie klikania – karmienia się wrażeniami – otwarciem się na dobre słowo, które pielęgnuje w nas człowieczeństwo i je umacnia.
Zamiast klikania dobre słowo
Austriacki filozof Ferdinand Ebner w swoim głównym dziele „Słowo i realności duchowe” wyraża doniosłą prawdę: „człowiek jest człowiekiem jedynie dzięki językowi; aby jednak wynaleźć język, musiałby on już być człowiekiem”.