Mentalność piłkarzy musi być mentalnością wojowników, zaprzeczeniem mentalności celebrytów. Mają rację kibice, gdy celebryci są dla nich obiektem nieustającej szydery. Piłkarz, który pojawia się z celebrytami, jest obiektem kpin, szczególnie jeśli wiąże się to z gorszą formą na boisku. Ale piłkarze miewają dziewczyny i żony, które piszczą z zachwytu, gdy mogą sobie zrobić selfie z pustą celebrytką, którą znały tylko z Pudelka.
W efekcie piłkarz zaczyna mieć tam znajomych, nasiąka syfem, od którego powinien trzymać się z daleka. Dla kibiców staje się kimś mentalnie obcym, a koniec końców celebrycenie przekłada się na słabszą grę. Skoro z Korei mamy czołgi i haubice, to może wspomniany k-popowy obyczaj przeniesiemy do nas?