Trzaskowski przystępuje więc do ataku, dodając do autentycznego problemu drugą, absurdalną warstwę. Ironizujące wywody prezydenta Warszawy można by streścić następująco: „Biorę pieniądze od Niemców, więc za chwilę będę pewnie germanizował dzieci i wysyłał je do budowy Nord Streamu 2”. Tyle że fakt, iż Trzaskowski nie będzie dzieci germanizował i wysyłał do kopania gazociągu, nie sprawi, że wszystko pozostanie OK. Tak to nie działa. Przyjmowanie pieniędzy z zagranicy stawia polityka w pozycji wasala. W czasach gdy Niemcy kolejny raz robią interesy życia z Rosją, wygląda to jeszcze gorzej. Wymuszone żarty niektórych rozbawią do łez, lecz problem nie zniknie.
Za niemiecki pieniądz
Rafał Trzaskowski wielce się oburzył, że te media, które jeszcze go nie pokochały, krytykują finansowanie akcji Campus Polska Przyszłości przez niemiecką fundację.