Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Teluk
12.03.2025 08:30

Wziąć sprawy w swoje ręce

Wrzutka Donalda Tuska o wprowadzeniu powszechnych dobrowolnych szkoleń wojskowych uruchomiła debatę publiczną na temat gotowości narodu do obrony ojczyzny. Zadziwiające jest, że nowa fala wojny u naszych granic trwa już trzeci rok, a my nadal zastanawiamy się, czy warto się szkolić, czy też nie.

Lepiej rozumieją to kraje bałtyckie, gdzie funkcjonuje powszechna służba wojskowa. W Polsce ten temat nie przejdzie, zważywszy na kampanię prezydencką. Natomiast państwa bałtyckie skutecznie wiążą pobór z dobrowolnymi systemami szkolenia, tworząc bazę dla nowoczesnej armii. Na Łotwie ochotnicy dostają dwukrotnie większy żołd od poborowych, a ćwiczenia organizowane są jak najbliżej miejsca zamieszkania. W Estonii natomiast popularne są szkolenia wakacyjne, które wlicza się do szkoleń obowiązkowych, odciążając system. Kształcą się także Szwedzi i Finowie. Polacy – głównie na własną rękę na prywatnych kursach i strzelnicach. Miejmy nadzieję, że zmieni się to jak najszybciej, ponieważ czasu na przygotowanie silnego wojska zostaje coraz mniej.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE