Świat czeka na deeskalację
Rynki wstrzymują oddech w oczekiwaniu na efekt negocjacji USA–Iran. Wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy okazało się, że do Islamabadu podążają zarówno wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance, jak i irańska delegacja.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Rynki wstrzymują oddech w oczekiwaniu na efekt negocjacji USA–Iran. Wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy okazało się, że do Islamabadu podążają zarówno wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance, jak i irańska delegacja.
Zapowiedź blokady irańskich portów w pobliżu cieśniny Ormuz przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych grozi przedłużeniem kryzysu w regionie.
Unia Europejska z jej systemem ETS duszącym gospodarkę jest nieprzygotowana na kryzys energetyczny związany z wojną w Zatoce Perskiej. Najbardziej logicznym krokiem byłoby odejście od tego rozwiązania, co postuluje coraz więcej krajów. Gorzej, że Polska nie jest przygotowana na rozwój wydarzeń, a w dodatku oddaje suwerenność energetyczną opartą na węglu.
Tysiące Polaków – turystów i celebrytów – utknęły na Bliskim Wschodzie po wybuchu wojny z Iranem. Region, który do niedawna był synonimem raju na ziemi, stał się piekłem, z którego chcieli się wydostać wszyscy jednocześnie.
W lutym byliśmy świadkami nacisków ambasadora Niemiec Miguela Bergera na rząd Donalda Tuska, by większość sejmowa uchwaliła prawo ustanawiające furtkę dla małżeństw homoseksualnych.
Rokrocznie wzrasta liczba legalnych aborcji. Coraz częstszą przesłanką jest zdrowie psychiczne kobiety. To najczęstszy motyw w krajach Zachodu, jak na przykład we Francji.
Podgrzewanie konfliktu między marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym a ambasadorem Tomem Rose’em nie służy polskiej racji stanu. Czarzasty powiedział zbyt dużo, a antyamerykanizm lewicy co chwilę się ujawnia.
Ujawnione przez Departament Sprawiedliwości akta ze sprawy finansisty Jeffreya Epsteina obnażają kolejne elementy układanki, w którą byli zaangażowani najbardziej wpływowi ludzie na świecie. Łączy ich jedno – czerpanie satysfakcji z cudzego cierpienia.
Polska powinna zachować rozsądek w konflikcie o duńską wyspę.
Okazuje się, że po raz kolejny mocarstwa dogadują się ponad naszymi głowami, a nasz kraj aspirujący do grona 20 największych gospodarek świata nie ma faktycznej mocy politycznej, aby decydować o sobie.
Pominięcie Polski w decydujących rozmowach o pokoju na Ukrainie jest dowodem na faktyczną izolację naszego kraju.
Konwencja Koalicji Obywatelskiej, gdzie stara partia zniknęła i pojawiła się rzekomo nowa, to zmiana kosmetyczna. Ten pozorny lifting nie doda wiarygodności starzejącemu się Donaldowi Tuskowi. Wyborcy nie dadzą się po raz kolejny nabrać na tę pozorną zmianę, pokazywanie tych samych liderów w innej konfiguracji czy uderzanie w ckliwe tony.
Informacja o biznesowym zaangażowaniu Andrzeja Dudy to koronny przykład na brak zagospodarowania czasu byłych prezydentów. Wejście do kręgów gospodarczych może oznaczać, że Duda pójdzie drogą Aleksandra Kwaśniewskiego, który stał się na arenie międzynarodowej znanym lobbystą, ale działającym głównie na rzecz obcych państw.
Te małe narody, których istnienie między takimi żywiołami jak rosyjski czy niemiecki i tak jest ewenementem, wiedzą, jak zabezpieczyć swoje przetrwanie. W bałtyckich stolicach budowana jest obrona cywilna, a bezpieczeństwo lokalne często opiera się na dobrowolnych organizacjach obrony terytorialnej. Bałtowie doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak przetrwać w trudnych czasach, i już nieraz bronili się przed najeźdźcami.
Po zwycięskim spotkaniu z Litwą, na którym polscy kibice przywitali premiera Donalda Tuska tradycyjną przyśpiewką „Donald, matole, twój rząd obalą kibole!”, politycy KO prześcigali się w obrażaniu i oczernianiu kibiców reprezentacji.
Wojna na Ukrainie pokazuje, jak istotną rolę na polu walki odgrywają innowacje oraz proces uczenia się armii. Po początkowym zmasowanym ataku najcięższym sprzętem, nierzadko pamiętającym czasy ZSRS, Rosjanie zorientowali się, że można czynić szkody dużo mniejszymi nakładami. Wypracowali więc zdolność budowy i dystrybucji na pole walki niedrogich dronów, które wyrządzają niemal tyle szkód co rakiety, a są znacznie tańsze. Z rojem takich bezzałogowców wabików zmierzyła się także kilka tygodni temu Polska. I wciąż nie ma na to właściwej, niepochłaniającej ogromnych środków, odpowiedzi.
Nasz kraj chlubi się udaną transformacją gospodarczą oraz dołączeniem do światowych potęg ekonomicznych. Faktycznie jednak Polska boryka się z wieloma problemami, charakterystycznymi dla państw rozwijających się. Przykładem może być niska wydajność pracy, trzykrotnie niższa niż Irlandii, dwuipółkrotnie niższa niż w Norwegii i prawie dwukrotnie niższa niż w takich krajach jak Belgia, Austria czy Niemcy.