Byli to młodzi ludzie mający wspólne marzenie, ale jednak wyrastający z różnych środowisk – tych bliskich PPS-owi, Związkowi Walki Czynnej i Piłsudskiemu (jak członkowie „Związku Strzeleckiego”, „Strzelca”), jak i tych o bardziej endeckich przekonaniach, zgrupowani w Drużynach Strzeleckich.
Piłsudski widział i czuł, że pomiędzy nimi są animozje, konflikty, że środowisko strzeleckie jest więc w związku z tym ideologicznie skłócone.
Dlatego powiedział do nich owego dnia w Oleandrach:
„Odtąd nie ma ani Strzelców, ani Drużyniaków. Wszyscy, co tu jesteście zebrani, jesteście żołnierzami polskimi. Znoszę wszelkie odznaki specjalnych grup. Jedynym waszym znakiem jest odtąd orzeł biały.
Dopóki jednak nowy znaczek nie zostanie wam rozdany, rozkazuję, abyście zamienili ze sobą wasze dawne oznaki, jako symbol zupełnej zgody i braterstwa, jakie muszą wśród żołnierzy polskich panować. Niech Strzelcy przypną do czapek blachy Drużyniaków, a oddadzą im swoje orzełki.
Wkrótce może pójdziecie na pola bitew, gdzie, mam nadzieję, zniknie najlżejszy nawet cień różnicy między wami”
I nastąpiła piękna, wzruszając chwila. Wymiana orzełków – na znak odrzucenia różnic i zjednoczenia się w jednym celu: walki o wolną Polskę.
Piłsudski odpiął ze swojej maciejówki orzełka strzeleckiego i wymienił się na tzw. blachę drużyniacką ze Stanisławem Burhardtem-Bukackim, szefem Drużyn Strzeleckich. To samo czynić poczęli zgromadzeni na dziedzińcu strzelcy.
Wszyscy poczuli to samo – radość z odrzucenia tego, co dzieli, a spojrzenia na to co łączy. Radość budowania jedności. W służbie Polsce.
Dzisiaj, gdy spojrzeć na różnego typu podziały wewnątrz obozu konserwatywnego, wewnątrz szeroko i umownie rozumianej prawicy, dostrzegając ile tych linii podziałów jest, warto sobie tamtą scenę z 1914 roku przypomnieć. I warto przypomnieć sobie słowa Józefa Piłsudskiego o „zgodzie i braterstwie”. „Wkrótce pójdziecie na pola bitew, gdzie, mam nadzieję, zniknie najlżejszy nawet cień różnicy między wami” – to także można sobie przełożyć na wskazanie dotyczące współczesności. A co jednoczy? Wspólny znak. Orzeł Biały. Brzmi wzniośle? Pompatycznie? Jest pełne patosu? Może tak. Ale też może patosu czasem nam potrzeba, by oprzytomnieć i otrząsnąć się z błotnej, codziennej udręki własnych ambicji i wzajemnych żalów. Może czasem potrzeba przychodzącego sprzed ponad wieku głosu wzniosłości i patosu – gdy rzeczywistość jest zbyt pogrążona w pospolitość i prywatę.