Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr  Lisiewicz
04.08.2025 07:00

Wielkie zdziwienie Bertolda Kittela

W latach 90. szalała w Polsce przestępczość zorganizowana, a także radykalne, czasem skrajne, buntownicze subkultury – punków, skinheadów, metali. Kibice bili się na stadionach. Były to zjawiska typowe dla niesprawiedliwego kraju, w którym jedni dorabiali się fortun, a drudzy byli skazani na biedę.

Dziennikarza Bertolda Kittela z TVN nie interesowali nigdy sprawcy tego stanu, bo wtedy musiałby śledzić… swoich szefów. Wyspecjalizował się w tropieniu, kto zna jakiegoś „nazistę” czy „przestępcę”. Nie jest to zadanie trudne, gdyż każdy chłopak z mojego blokowiska miał takiego znajomego z podstawówki. Kittel ogłaszający, kogo to zna prezydent Karol Nawrocki, a kogo ksiądz Jarosław Wąsowicz, jest jak ci prawicowcy, co nazywają Adriana Zandberga komunistą, bo na jego manifestacji 15 lat temu pojawiła się flaga z sierpem i młotem. Nie, komunistami byli Kwaśniewski, Miller i twórcy TVN oraz WSI, a nie Zandberg. Bertold Kittel myślał, że pokazując znajomych Nawrockiego, zablokuje jego prezydenturę, a teraz jest zdziwiony, że nikt nie uznał tych znajomości za naganne. Nikt nie uznał, bo my nie żyliśmy w luksusowych willach w Konstancinie, lecz w zwykłych dzielnicach i wiemy, jak było.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej