Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek  Liziniewicz
11.02.2023 13:39

Tusk i futrzarze

Jednego jestem pewien. Następny rząd nie tknie sprawy futrzarzy, bo będzie pod szantażem lobby.

Rozbawiła mnie tyrada Donalda Tuska na temat ferm zwierząt futerkowych i dobrostanu zwierząt. Lider Platformy Obywatelskiej rozśmieszył tłum w Siedlcach, bo wyśmiał Jarosława Kaczyńskiego za wycofywanie się z „piątki dla zwierząt”. Potem były zapowiedzi szukania szerokiego frontu itd. To zabawne, bo sam Tusk przegrał z lobby futrzarskim za czasów swoich rządów, o czym kiedyś mówił, z rozbrajającą szczerością, były minister środowiska z czasów PO-PSL. Dziś, 8 miesięcy przed wyborami, jednego jestem pewien. Następny rząd nie tknie sprawy, bo będzie pod szantażem lobby. W Zjednoczonej Prawicy ludzie chodzący na pasku fermiarzy są już znani. Rzucili oni na szalę własne kariery, by tylko obronić ten biznes, co pokazuje determinację. Nie inaczej będzie to działać po stronie opozycyjnej, gdzie są przecież posłowie Konfederacji (gotowi szczury nazywać małymi kotkami, by tylko futrzarstwo wybielać), PSL-u i jeszcze zasoby futrzarskie w samej Platformie Obywatelskiej. Jedyny więc scenariusz, w którym żegnamy się z futrzarstwem, to taki, gdy sami fermiarze – widząc, że ich branża zdycha – zaczną się łasić o to, by ich zamknąć z wielomiliardową rekompensatą. W inną wersję końca tego bezdusznego zajęcia nie wierzę. To, co opowiada Tusk, to próba zagospodarowania ludzi, dla których temat jest ważny. Pod tym względem jednak PO i PiS nie są wcale od siebie różne. Chciałyby może coś zrobić z tym przemysłem, ale finalnie brakuje sprawczości. Ta w polityce jest bezcenna, o czym brutalnie przekonuje się Zjednoczona Prawica, która ma dziś problem z przepychaniem większości ustaw. Możliwe, że kolejna kadencja będzie pod tym względem podobna.

Niezależnie od tego, kto zwycięży.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE