Amerykański prezydent jest jednak pewny swoich ocen. Twierdzi nawet, że Iran jest „całkowicie pokonany” i „chce porozumienia” z USA. Zapewnia też, że Stany Zjednoczone pokonały Iran „militarnie, gospodarczo i pod każdym innym względem”. W USA głosów krytycznych co do sensowności samego ataku na Iran nie brakuje, ale więcej jest niepokoju co do terminu zakończenia konfliktu i ostatecznych rezultatów.
Jak długo potrwa wojna na Bliskim Wschodzie?
Prezydent USA w każdej chwili może przerwać lub zakończyć operację i formalnie ogłosić zwycięstwo. Niecierpliwość tutaj nie pomaga. W błędzie jest każdy, kto myślał, że – po zgromadzeniu ogromnych sił wojskowych w regionie – po zaledwie dwóch, trzech dniach zostanie wydany rozkaz ich wycofania. Operacja, owszem, kosztuje podatnika miliard dolarów dziennie, a nie brakuje ekspertów, którzy mówią o dwóch miliardach. Pieniądze nie są jednak problemem, ważniejsza jest polityka i przede wszystkim jesienne wybory do Kongresu. Republikanie nie chcieliby utracić władzy.
Doradca prezydenta Dick Morris uważa, że Trump ryzykuje wciągnięciem USA w dłuższy konflikt. Niepokoi go, że Trump może powtórzyć – jak to nazwał – błędy popełniane przez innych prezydentów, którzy wierzyli, że przytłaczająca amerykańska siła militarna wystarczy, aby pokonać przeciwników skłonnych ponieść wysokie koszty bez zmiany swojego zachowania. – Obawiam się, że Trump wpada w pułapkę, w którą wpadli już Lyndon Johnson, George Bush 41 i Bush 43 – argumentował Morris. Wyjaśnił, że prezydenci mogą przegrać wojny, poparcie społeczne i perspektywy reelekcji, jeśli utkną w konfliktach, które nie potwierdzają konwencjonalnych założeń o odstraszaniu.
Morris argumentuje, że przywódcy Iranu mogą nie postrzegać kosztów wojny w taki sam sposób jak urzędnicy amerykańscy. – Martwię się, że przeważająca siła militarna, jaką dysponujemy, zaślepia go [Trumpa] i nie pozwala dostrzec przytłaczającej odmowy Irańczyków przyznania się do czegokolwiek i przejęcia się tym. Irańczycy są zdecydowani osiągnąć własne cele i nie dadzą się zastraszyć – dodał. Emerytowany generał Sił Powietrznych Blaine Holt ocenił, że osiągnięcie celów prezydenta w Iranie może zająć od pięciu do ośmiu tygodni. Wtedy nie byłaby to długa wojna.
Gdy „poczuje wygraną w kościach”
W rozmowie z Fox News Trump oświadczył, że będzie wiedział o zakończeniu amerykańskiej operacji wojskowej w Iranie, gdy ten „poczuje to w kościach”. – Kiedy to się skończy – a nie sądzę, by trwało to długo – sytuacja odbije się w górę w błyskawicznym tempie – zapewnił. Przez pierwszą połowę marca Trump sugerował różne ramy czasowe. Dwa dni po rozpoczęciu ataku stwierdził, że ofensywa może potrwać od „czterech do pięciu tygodni”, a nawet dłużej. Z kolei w rozmowie z portalem Axios Trump przyznał, że w Iranie „nie pozostało już nic” do zbombardowania”, i stwierdził, że USA „znacznie wyprzedzają harmonogram”. – W każdej chwili, w której zechcę, by to się skończyło – to się skończy – zadeklarował. Tego samego dnia, przemawiając do swoich zwolenników na wiecu w Kentucky, tłumaczył, że Waszyngton zwyciężył w Iranie, a konflikt jest już zakończony.
Tymczasem Reuters, powołując się na amerykańskie agencje wywiadowcze, wskazuje, że irańskiemu rządowi nie grozi upadek. Jedno ze źródeł poinformowało agencję, że wiele raportów wywiadu przedstawia „spójną analizę wskazującą, że reżimowi nie grozi” upadek i zachowuje on „kontrolę nad irańskim społeczeństwem”.
Termin zakończenia operacji, jak i ostateczne cele USA pozostają więc w sferze spekulacji.
Rosną naciski
Amerykański prezydent stoi przed ogromną presją polityczną, która prawdopodobnie będzie się nasilać w miarę trwania konfliktu. W polityce wewnętrznej największym zagrożeniem są gospodarcze skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie. Cena zwykłej benzyny kształtuje się obecnie na średnim poziomie krajowym, wynoszącym około 3,70 dol. za galon, w porównaniu z około 2,98 dol. miesiąc temu. W Kalifornii płaci się już 5,5 dol. za galon i niektórzy straszą, że może to być już niedługo – rekord w historii – 10 dol. W efekcie Trump, co robi się rzadko, uruchomił zapasy strategiczne i zapewnia, że ceny niedługo spadną. Tryska też optymizmem, gdy głosi: „Stany Zjednoczone są zdecydowanie największym producentem ropy naftowej na świecie, więc kiedy ceny ropy rosną, zarabiamy dużo pieniędzy”.
Wybory środka kadencji odbędą się za osiem miesięcy. Dla sporej grupy nawet republikańskich wyborców argumenty o konieczności interwencji w Iranie mogą być przekonujące, jednak poniesione ofiary i wzrost cen – już nie za bardzo. Z pewnością szybkie i korzystne zakończenie wojny mogłoby za jednym zamachem zmienić dynamikę polityczną.
Gdyby na przykład struktura rządząca w Teheranie całkowicie upadła, Trump bez wątpienia odniósłby historyczne zwycięstwo, a część wyborców mogłaby rozwiać swoje wątpliwości co do przedsięwzięcia, które prezydent nazwał „małą wycieczką”.
Jednak z politycznego punktu widzenia dużą część problemu Trumpa stanowi czas. Trwałe uspokojenie cen ropy i benzyny w bliskiej perspektywie wydaje się wysoce nieprawdopodobne. Im dłużej te ceny będą podwyższone, tym większe ryzyko, że presja inflacyjna będzie odczuwalna w całym kraju. Wzrosną na przykład koszty nawozów i eksploatacji sprzętu rolniczego, co prawdopodobnie doprowadzi do wyższych cen na półkach supermarketów.
Sekretarz ds. energii Chris Wright podkreślił, że spodziewa się zakończenia wojny niedługo. – Myślę, że ten konflikt z pewnością dobiegnie końca w ciągu najbliższych kilku tygodni – może też nastąpić wcześniej. Ale konflikt zakończy się w ciągu najbliższych kilku tygodni, a potem zobaczymy odbicie dostaw, a potem spadek cen – komentował. Trump wezwał Irańczyków po pierwszych bombardowaniach z 28 lutego, aby wzięli kraj w swoje ręce i doprowadzili do upadku reżimu, który przewodzi krajowi od 1979 r. We wspólnych amerykańsko-izraelskich atakach tego dnia zginęli najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei oraz kilku członków rodziny. – Irańskiej marynarki wojennej już nie ma, ich sił powietrznych już nie ma, rakiety, drony i wszystko inne jest dziesiątkowane, a ich przywódcy zostali wymazani z powierzchni ziemi – przekonywał prezydent USA. – Od 47 lat zabijają niewinnych ludzi na całym świecie, a teraz ja, jako 47. prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, zabijam ich. To wielki zaszczyt to zrobić – oznajmił.
Jest praktycznie pewne, że wojna nie będzie prowadzona latami, jak w przypadku Iraku i Afganistanu. Ostateczną decyzję podejmie Trump jako naczelny wódz i należy się jej spodziewać niedługo. Nie musi to jednak oznaczać wycofania amerykańskich wojsk z regionu. Trump jest w tej komfortowej pozycji, że potrafi wytrzymać presję polityczną, ale i dobrze ocenić sytuację.