Trump chce obalić resztki po Castro
Amerykański lotniskowiec USS „Nimitz” nie bez powodu przybył na Karaiby. W czasie, gdy rośnie napięcie między USA a Kubą, prezydent Donald Trump – licząc na ustępstwa Hawany – zagroził inwazją na wyspę.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Amerykański lotniskowiec USS „Nimitz” nie bez powodu przybył na Karaiby. W czasie, gdy rośnie napięcie między USA a Kubą, prezydent Donald Trump – licząc na ustępstwa Hawany – zagroził inwazją na wyspę.
5 czerwca minie 22. rocznica śmierci Ronalda Reagana.
Przed odlotem do Szwecji na spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw NATO sekretarz stanu Marco Rubio skrytykował część europejskich członków za brak wsparcia w wojnie toczonej przez USA z Iranem.
W centralnym miejscu Waszyngtonu odbyły się wstępne uroczystości związane z 250-leciem niepodległości. Na National Mall dotarły tysiące ludzi, by wziąć udział w zgromadzeniu modlitewnym, określonym mianem „ponownego poświęcenia kraju jako jednego narodu pod Bogiem”.
Howard W. French, profesor Columbia University i publicysta magazynu „Foreign Policy”, tonuje nastroje po szczycie chińsko-amerykańskim w Pekinie. „Zarówno Trump, jak i Xi przeceniają samych siebie” – pisze. „Elity zarówno w Chinach, jak i w USA zbyt łatwo ulegają pokusie uwierzenia we własne mity” – dodał. Z kolei emerytowany ppłk Robert Maginnis zaleca poważne potraktowanie tematu. „Spokój po szczycie Trumpa z Xi Jinpingiem to dowód na nową zimną wojnę z Chinami” – analizował ekspert.
Chiński prezydent Xi Jinping ostrzegł przebywającego w Pekinie Donalda Trumpa przed wpadnięciem USA w pułapkę Tukidydesa – koncepcję geopolityczną, która zakłada, że do konfliktu ostatecznie dochodzi, gdy mocarstwo dominujące czuje się zagrożone przez mocarstwo wschodzące.
Kilka dni przed odlotem do Chin Donald Trump określił zawieszenie broni między USA a Iranem jako „podtrzymywane sztucznie”. Wcześniej odrzucił kontrofertę Teheranu dotyczącą rozmów nuklearnych. Trump nazwał tę propozycję „kawałkiem śmiecia” i oświadczył, że nawet nie doczytał jej do końca. Iran zażądał bowiem reparacji wojennych, uznania irańskiej suwerenności nad cieśniną Ormuz, zniesienia amerykańskich sankcji i zwrotu zamrożonych aktywów.
W tym roku minie 25 lat od wydarzenia, które na długo pozostanie w pamięci Amerykanów – islamskich ataków terrorystycznych z 11 września 2001 r. Od tego czasu doszło do kilku zamachów z ofiarami śmiertelnymi, ale zostały one dokonane przez rodzimych terrorystów, obywateli USA i stałych rezydentów.
Kilka spraw się w Ameryce nie zmienia – choćby przekonanie, że bejsbol jest najważniejszym sportem na świecie. Ponadto, że USA były tworzone jako kraj ludzi wierzących. Dzisiaj wiarę w Boga deklaruje 80–85 proc. Amerykanów.
Wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec nie wpłynie na decyzje amerykańskich wyborców 3 listopada. Już większe znaczenie będzie miał przebieg wojny z Iranem, ale w tym przypadku ważniejszy niż ostateczny kształt zakończenia będzie jej wpływ na codzienne życie. A tutaj skutki już są i nie mogą być one po myśli administracji Donalda Trumpa.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz powiedział, że USA są „upokarzane przez irańskie przywództwo” i nie mają „żadnej strategii”, by zakończyć wojnę
Od 1949 r. USA wniosły do budżetu obronnego Sojuszu ok. 22 bln dolarów. Kwota ta stanowi sumę skumulowanych wydatków obronnych USA. Odpowiadają one za mniej więcej 2/3 całkowitych wydatków obronnych NATO w ciągu ostatnich 75 lat.
W niedawnym sondażu firmy Echelon dotyczącym kandydatów Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich 2028 r. na pierwszym miejscu znalazła się była wiceprezydent Kamala Harris (22 proc.), wyprzedziwszy gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma (21 proc.) oraz byłego sekretarza transportu Pete’a Buttigiega (12 proc.).
Ponad 60 proc. Amerykanów postrzega obecnie Izrael nieprzychylnie, co stanowi wzrost z poziomu 53 proc. w ubiegłym roku.
Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel udzielił wywiadu telewizji NBC.
Wizyta sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego w Ameryce zeszła na drugi plan wobec zapowiedzi zawieszenia broni w wojnie z Iranem. Miała ona jednak ogromny ciężar gatunkowy, bo niejasna przyszłość sojuszu zdecydowanie przebiła się w USA – co było do tej pory rzadkością – do głównego dyskursu politycznego. Tymczasem w amerykańskiej prasie pojawiają się głosy wskazujące, że na zamieszaniu wokół NATO paradoksalnie może skorzystać wschodnia flanka, w tym Polska.
J.D. Vance jest faworytem republikanów w kolejnych wyborach prezydenckich. Podczas konferencji konserwatystów CPAC w Teksasie wiceprezydent zwyciężył w sondażu dotyczącym nominacji prezydenckiej na rok 2028.
Miesiąc temu zorganizowano jedno z najważniejszych forów ONZ, poświęcone tzw. prawom kobiet. Miano dyskutować m.in. nad definicją słowa „płeć”. Amerykanie proponowali rezolucję, która miała na celu wyraźne zakotwiczenie tego terminu w pojęciu płci biologicznej.
Prezydent Ukrainy przy okazji Świąt Wielkanocnych zauważył, że wojna w Iranie może osłabić pomoc Waszyngtonu dla Kijowa. „Musimy uznać, że nie jesteśmy dziś priorytetem” – powiedział Wołodymyr Zełenski.
Obrady CPAC (Konferencji Akcji Politycznej Konserwatystów) w Teksasie były dla Donalda Trumpa poważnym testem zaufania najwierniejszych wyborców. To, że demokraci krytykują go za wojnę z Iranem, nie jest bowiem zaskoczeniem. Krytyka pojawiła się też wśród części republikanów, ale przede wszystkim wśród jego bastionu, czyli ruchu MAGA (Make America Great Again). Zarzuca mu się, że złamał obietnice wyborcze zawarte w haśle „America First” i wybrał kolejną zagraniczną interwencję. Padają też oskarżenia, że operacja „Epic fury” została rozpoczęta na skutek nacisku Izraela. Trump odrzuca krytykę i twardo odpowiada, że Iran był zagrożeniem dla USA.