Ameryka już wybiera
W Ameryce ruszyła kampania prezydencka, choć jeszcze bez oficjalnego startu.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
W Ameryce ruszyła kampania prezydencka, choć jeszcze bez oficjalnego startu.
Fulton J. Sheen (1895–1979) był amerykańskim arcybiskupem, znanym z działalności medialnej oraz zdecydowanego antykomunizmu. Jego beatyfikacja ma znaczenie nie tylko dla Kościoła w USA.
Marco Rubio właśnie znalazł się w pozycji, w której przed nim był tylko Henry Kissinger. Łącząc funkcję sekretarza stanu z rolą doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego, skupia w swoich rękach dwa kluczowe kanały kształtowania amerykańskiej polityki zagranicznej.
Donald Trump w ONZ po raz kolejny przedstawił świat widziany z perspektywy „America First” i pokazał wyraźnie jego wizję polityki zagranicznej: „pokój przez siłę”, presję militarną i twarde negocjacje.
Donald Trump chciał kupić Grenlandię, groził jej przejęciem, a kończy na czymś bardziej wyrafinowanym. Ameryka nie dostaje wyspy, ale otrzymuje większą swobodę działania.
Stała baza wojskowa USA w Polsce jest dziś bliżej realizacji niż kiedykolwiek wcześniej, ale nie ma jeszcze ostatecznej decyzji.
Na reklamę i promocję polityczną w listopadowych wyborach do Kongresu USA wydanych zostanie około 11,6 mld dolarów. Pod tym względem tegoroczne midterms zapowiadają się rekordowo.
Owszem, Donald Trump nie będzie w listopadzie kandydował. A jednak robi wszystko, by Amerykanie głosowali tak, jakby jego nazwisko znalazło się na karcie wyborczej. Stawka jest większa niż tylko liczba miejsc w Kongresie. Jeśli republikanie utrzymają obie izby, prezydent dostanie jeszcze dwa lata na realizację swojego programu. Ale gdy demokraci odbiją choć jedną izbę, druga kadencja Trumpa wejdzie w zupełnie nową fazę.
Wojna z Iranem wchodzi w coraz bardziej niebezpieczną fazę. Donald Trump mówi o jej szybkim zakończeniu, ale na razie trudno dostrzec drogę do trwałego pokoju.
11 września 2001 r. to data, która na zawsze zapisała się w historii Ameryki. Zamachy terrorystyczne pokazały, jak kruche może być poczucie bezpieczeństwa i jak ogromne konsekwencje może wywołać nienawiść.
Wizyty Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera w Moskwie i Kijowie nie należy traktować jako kolejnej próby zawarcia pokoju między Rosją a Ukrainą. Była ona próbą odblokowania negocjacji. I słusznie, że nie oczekiwano po niej przełomowych rezultatów. Najważniejszy więc efekt to wznowienie kanału dyplomatycznego – istnieje szansa na kolejną rundę negocjacji. Nie wolno natomiast lekceważyć wcześniejszej wizyty w Moskwie szefa CIA. Była to pierwsza publicznie znana wizyta polityka tej rangi w rosyjskiej stolicy od 2021 r.
Przez dekady Europa przyzwyczaiła się do amerykańskiego parasola. Waszyngton wydawał miliardy na obronę, a europejskie stolice mogły wydawać pieniądze na różne sposoby, często je marnując. Wojna na Ukrainie pokazała, że bezpieczeństwo nie jest za darmo.
Wojna USA z Iranem wchodzi w fazę, w której o jej wyniku może zdecydować nie tylko siła militarna, ale przede wszystkim gospodarka. Po miesiącach bombardowań, blokadzie cieśniny Ormuz i kolejnych próbach wymuszenia na Teheranie ustępstw administracja Donalda Trumpa sięga po narzędzie, które zna doskonale: finansową izolację. Tym razem jednak skala operacji jest większa, a jej skutki mogą wykraczać daleko poza Iran.
Porozumienie USA z Wenezuelą dotyczące wydobycia ropy naftowej jest ważnym zwrotem w relacjach obu państw. Umowa na 25 lat zakłada rozwój 17 złóż i zwiększenie wydobycia do ponad 1,5 mln baryłek dziennie.
Wojna gospodarcza USA–Kanada pokazuje, że Donald Trump traktuje cła jako narzędzie nacisku politycznego i gospodarczego.
Bywały lata, że w USA studiowało 350 tys. obywateli Chin; teraz jest ich 250 tys. Dużo poważniejsze są jednak powiązania słynnych amerykańskich uczelni z tym komunistycznym krajem – finansowe i naukowe.
Przewodniczący Republikańskiego Komitetu Narodowego (RNC) Joe Gruters twierdzi, że jego partia przełamie historyczny schemat, zgodnie z którym ugrupowanie sprawujące władzę traci ją w wyborach środka kadencji. – Jestem optymistą, gdyż ludzie rozumieją, że zdrowy rozsądek i nadzieja na realizację amerykańskiego snu są tysiąc razy lepsze niż nędza i rozpacz, do których chcą nas doprowadzić demokraci swoją socjalistyczną polityką oraz pozwalaniem, by dziesiątki milionów osób niebędących obywatelami zalewały nasze granice, bez jakiegokolwiek systemu opartego na kryteriach merytorycznych – mówi. Biorąc pod uwagę niewielką, czteromiejscową większość republikanów w Izbie Reprezentantów i malejące poparcie dla Donalda Trumpa, demokraci spodziewają się zwycięstwa.
Nie każdy wierzy, że poprzez nałożenie drastycznych sankcji uda się Donaldowi Trumpowi zmusić reżim w Teheranie do ustępstw. Jednak gospodarka Iranu znajduje się już na skraju załamania z powodu blokady morskiej.
Były doradca Białego Domu Ty Cobb twierdzi, że Donald Trump konsoliduje władzę niczym Adolf Hitler latem 1934 r. Justin Pearson – kandydat demokratów do Kongresu i członek Izby Reprezentantów stanu Tennessee – mówi, że Trump „stworzył własną morderczą grupę zadaniową”, która „zabiła czterech czarnoskórych mężczyzn”.
Według najnowszych prognoz cenionego ośrodka analitycznego Cook Political Report republikanie mają przewagę w wyścigu o kontrolę Izby Reprezentantów – dzisiaj niemalże na pewno wygrywają 212 miejsc, demokraci zaś 205.