Wreszcie mamy sukces rządu Tusko-Żurka. Nie tylko nie płyną do nas uchodźcy, ale mamy ich bilans ujemny. Wszystko za sprawą azylu na Węgrzech dla posła Romanowskiego i małżeństwa Ziobrów. Dla rządu jeden kłopot mniej, aresztowania, demonstracje uliczne i pokazowy proces, mimo niewylosowania sędziów i ławników – z góry przegrany. A tak wszyscy są zadowoleni: i premier, i ścigani, a nawet PiS, bo ma o jedną frakcję mniej. Cud! Prawie taki jak cudowne nawrócenie p.o. prezydenta Wenezueli. Dawna przydupaska Maduro, pani Delcy Rodríguez, z dnia na dzień okazała się szczerą demokratką, która kocha Trumpa. Zwalnia więźniów politycznych, uruchamia naraz produkcję ropy bez chińskich i rosyjskich domieszek... Tylko patrzeć, jak pośle wojsko pomagać Jankesom zdobywać Grenlandię.
Równie niezwykłe wiadomości napływają ze zateizowanej ponoć do cna Francji. Powstał tam ruch odbudowywania przydrożnych krzyży i kapliczek. Powstało ich już 1800, czyli więcej niż nowych meczetów. Co na to architekci pejzażu, obrońcy tolerancji?
Marszałek Czarzasty poszedł zaś na całość. W Berlinie bąknął o reparacjach. Nie żeby od razu zażądał tych bilionów wyliczonych przez księgowych z PiS-u. Jego roszczenia są znacznie skromniejsze – chodzi o odszkodowania dla jeszcze żyjących robotników przymusowych w III Rzeszy; zostało ich około 50 tysięcy. To powiedziawszy, zreflektował się i szybko dodał, że „nie mówi o milionach euro”, ale o „dotknięciu, o uśmiechu, o przytuleniu”. I tu mnie autentycznie rozczulił. Kto jak kto, ale nasi sąsiedzi z Zachodu mają wielkie doświadczenie w przytulaniu Polaków. Szkoda tylko, że nie powiedział, kto praktycznie miałby nas przytulać. Rząd? Opozycja? A może potomkowie fachowców od przytulania?
Listę cudów kończę, wyglądając za okno i obserwując prawdziwą zimę stulecia, która, jak twierdzą fachowcy, jest oczywistym i naturalnym dowodem na globalne ocieplenie!