„Mam ochotę rzucić tenis” – tymi słowami Aryna Sabalenka rozpoczęła konferencję prasową po sensacyjnej porażce z Rosjanką Dianą Sznajder 6:3, 5:7, 0:6 w ćwierćfinale French Open. Liderka światowego rankingu przegrała 10 ostatnich gemów, całkowicie tracąc kontrolę nad meczem i nad emocjami.
Sabalenka załamana po odpadnięciu z Roland Garros
Białorusinka przyznała, że w drugim secie „schrzaniła świetne okazje”, a później „wpadła w bardzo głęboką, ciemną dziurę”, z której nie potrafiła się wydostać.
W tej chwili mam ochotę rzucić tenis. Mam nadzieję, że mentalnie wrócę na właściwe tory
– mówiła wyraźnie przybita.
Pierwszy set nie zapowiadał katastrofy. Sabalenka prowadziła 5:1, serwowała na zwycięstwo i wygrała 6:3. W drugiej partii Sznajder odrobiła stratę przełamania, obroniła cztery break pointy przy 3:4, a następnie trzykrotnie przełamała faworytkę, doprowadzając do trzeciego seta.
Niepodziewana rywalka Mai Chwalińskiej w półfinale
Decydująca odsłona była jednostronna. Rosjanka szybko objęła prowadzenie 3:0, a Sabalenka – coraz bardziej zdenerwowana – zaczęła seryjnie popełniać błędy. Przy 0:5 była już wyraźnie załamana. Sznajder potrzebowała trzech piłek meczowych, by zamknąć spotkanie wynikiem 6:0 i awansować do pierwszego w karierze półfinału Wielkiego Szlema.
Dla Sabalenki porażka oznacza koniec imponującej serii – od US Open 2024 sześciokrotnie z rzędu dochodziła do półfinałów turniejów wielkoszlemowych. W Paryżu i w Wimbledonie wciąż czeka na pierwszy triumf. Na koniec konferencji liderka rankingu spróbowała obrócić sytuację w żart.
Może jutro spędzę cały dzień w pokoju do rozbijania rzeczy. Może to pomoże, a może nie
– uśmiechnęła się gorzko.
22-letnia Diana Sznajder w półfinale zmierzy się z Mają Chwalińską, która wcześniej pokonała Annę Kalinską 7:6(3), 6:3. To będzie starcie dwóch debiutantek na tym etapie Roland Garros.