Pożar hali usługowo-magazynowej w Płocku na ul. Rembielińskiego wybuchł w poniedziałek wieczorem. Ogień początkowo objął cały budynek o wymiarach około 80 na 100 metrów, w którym znajdowało się kilkanaście punktów usługowych i magazynowych. W wyniku pożaru większa część dachu hali zawaliła się. W akcji gaśniczej, która trwała do wtorku, brały udział 52 zastępy straży pożarnej.
W środę rzecznik płockiej Prokuratury Okręgowej Bartosz Maliszewski poinformował, że w związku z prowadzonym tam śledztwem w sprawie pożaru hali zatrzymany został jako podejrzany o nieumyślne zaprószenie ognia 66-letni mężczyzna.
- Jest to obywatel Polski. Usłyszał on zarzut nieumyślnego sprowadzenia pożaru, za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna ten przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia, które w dużej mierze pokrywają się ze zgromadzonym już materiałem dowodowym
— powiedział prokurator Maliszewski.
Jak dodał, po przesłuchaniu 66-latek został zwolniony. Zastosowano wobec niego dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju, połączony z zakazem wydania paszportu.
Rzecznik płockiej Prokuratury Okręgowej zastrzegł, iż nie może ujawnić treści złożonych przez podejrzanego wyjaśnień. Powołując się na dobro toczącego się postępowania, odmówił podania innych ustaleń, w tym np. czy 66-latek był pracownikiem jednej z firm wynajmujących w hali pomieszczenia.
Na pytanie, czy na obecnym etapie śledztwa można stwierdzić, że w związku z pożarem hali wykluczone jest podpalenie, czyli celowe działanie, prokurator Maliszewski odpowiedział: - Tak nie można powiedzieć. Zarzut nieumyślnego sprowadzenia pożaru został ogłoszony, natomiast wszystkie inne, różne wersje są jeszcze oczywiście badane.
Rzecznik płockiej Prokuratury Okręgowej zaznaczył też, że nie ustalono na razie, gdzie na terenie hali znajdowało się zarzewia ognia. Zaznaczył, że będzie to celem planowanych oględzin pogorzeliska z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa, przy czym oględziny będą mogły się rozpocząć po zezwoleniu wydanym przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego — chodzi o potwierdzenie, że pozostałości spalonej hali nie będą stwarzały zagrożenia dla prowadzących czynności śledcze.
Prokurator Maliszewski zwrócił jednocześnie uwagę, że w toczącym się śledztwie wciąż gromadzony jest dalszy materiał dowodowy, który wraz z wcześniej zebranymi materiałami, będzie wymagał szczegółowej analizy — są to m.in. zapisy monitoringu miejskiego z okolic hali oraz nagrania wideo, które napływają od osób postronnych.
Po zakończeniu akcji gaśniczej, we wtorek, płocka Prokuratura Okręgowa informowała, że rozpoczęto wstępne oględziny spalonej hali z użyciem technik dronowych — z zewnątrz, z góry, połączone ze skanowaniem całego miejsca zdarzenia, przy czym gromadzona jest także dokumentacja architektoniczna, budowlana i techniczna budynku i przesłuchiwani są pierwsi świadkowie.
Akcja gaszenia pożaru hali, aby ogień nie rozprzestrzeniał się, obejmowała równocześnie ochronę sąsiednich, podobnych zabudowań, jak również położonych w pobliżu stacji paliw oraz czteropiętrowego bloku mieszkalnego. Kilkudziesięciu mieszkańców tego budynku zostało czasowo ewakuowanych, ale jeszcze w poniedziałek wieczorem, wrócili oni do swoich mieszkań. Podczas pożaru nikt nie ucierpiał.
W walce z ogniem uczestniczyły jednostki straży pożarnej z Płocka, wspierane przez zakładową straż pożarną tamtejszych spółek — Orlenu i PERN, a także zastępy z okolicznych powiatów oraz z Warszawy. W sumie w działaniach brało udział około 160 strażaków. Słup dymu z pożaru widoczny był kilka kilometrów od granic miasta.