Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof  Wołodźko
08.08.2023 07:00

Stołeczny asekurant

Rafał Trzaskowski powiedział, że nie podpisze wraz z premierem Mateuszem Morawieckim listu do kanclerza Olafa Scholza w sprawie niemieckich reparacji dla Polski. Tłumaczy to tak, że „PiS robi na reparacjach politykę przed wyborami”. Bez cienia ironii można odpowiedzieć, że Platforma rzeczywiście nigdy nie zdecydowałaby się „robić polityki” na reparacjach od Niemiec.

Ani przed wyborami, ani po wyborach, ani w trakcie kadencji. Z dość prostej przyczyny. Berlin wybaczy naszym liberałom i lewicy, że machają ostatnio biało-czerwoną flagą i przypinają sobie do piersi biało-czerwone serduszka. To nic nie kosztuje ani Tuska, ani Trzaskowskiego. Z kolei realne naruszenie niemieckich interesów byłoby już zdecydowanie gorzej widziane za Odrą. W PO muszą myśleć perspektywicznie o swoich politycznych interesach. Nie po to Trzaskowski serdecznie witał w Warszawie Manfreda Webera, lidera nieformalnej grupy Webera z Brukseli, żeby się głupio narażać podpisywaniem jakichś listów. Trzaskowski jest prezydentem Warszawy. Miasta, z którego Marta Lempart uczyniła ściek dla swoich wyzwisk. Jest też inna Warszawa, niezłomna, choć Niemcy próbowali ją spopielić. Zapomniana niestety przez wyborców pana Rafała.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE