Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
,Konrad Wysocki
29.07.2025 08:30

Stary kotlet Łukaszenki

Wbrew pozorom polityka jest do bólu przewidywalna. Żeby przykryć bieżące problemy lub jakieś powstałe zjawisko, sięga się po tzw. odgrzewane kotlety czy – jak kto woli – stare „hity”, by odwrócić uwagę społeczeństwa.

Na Białorusi, gdzie w ostatnich tygodniach zaczęto skarżyć się na rosnące ceny w sklepach, złą sytuację gospodarczą, zwłaszcza w rolnictwie, satrapa z Mińska wrócił do swojej ulubionej, wojennej retoryki. Co z tego, że dyktatura dobija obywateli, a oni sami nie mają co włożyć do gara. Najważniejsze jest to, żeby przygotować się do wojny, która niczym wielki balon wisi nad Białorusią, a Zachód, w postaci Polski i Litwy, rychło przekłuje go natowską igłą. W mediach ruszyła operacja pod kryptonimem „Zapad”, związana z wrześniowymi manewrami Państwa Związkowego. Paweł Murawiejka, prawa ręka Łukaszenki od armii, już zasugerował przeniesienie ćwiczeń w pobliże granic NATO. Znów padają słowa o prowokacjach i agresywnej polityce Zachodu względem Białorusi. I będzie tak co najmniej do września, do momentu rozpoczęcia wspomnianych ćwiczeń. Wojenny kotlet, choć już powoli zaczyna trącać, nadal propagandowo jest w miarę skuteczny. Dlatego Łukaszenka tak ochoczo po niego sięga.

Reklama