Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Joanna Lichocka,
18.11.2019 10:00

Równi i równiejsi

​​​​​​​W 1998 r. Leszek Balcerowicz, ówczesny minister finansów, przeforsował ulgę dla najbogatszych (w tym i dla siebie) zwalniającą z obowiązku płacenia składek ZUS przez cały rok. Ustalono, że po przekroczeniu 30-krotności płacy minimalnej najlepiej ustawieni w systemie, w tym pan Balcerowicz, późniejszy prezes NBP, płacić ZUS nie będzie.

 

Zwykły Kowalski składkę na ZUS odprowadza przez cały rok, a Balcerowicz, etatowi dziennikarze TVN czy zarząd Agory tylko przez kilka miesięcy. Z ulgi dla najbogatszych korzysta w Polsce ok. 350 tys. osób, w tym ci wszyscy, którzy dziś w telewizjach i gazetach protestują i pomstują – jak właśnie pan Balcerowicz, który jest przeciw „nakładaniu haraczu”. To niezwykle ciekawe obserwować, jak postkomunistyczny establishment (bo w znacznej mierze to dla niego tę ulgę wprowadzono) oraz ponoć „niezależni” i „demokratyczni” eksperci i dziennikarze zażarcie bronią własnej kasy. Nie ma to nic wspólnego z troską o dobro wspólne, o solidarności społecznej nie wspominając. Tak, sprawa ulgi zwalniającej najbogatszych z płacenia ZUS dobrze pokazuje sposób myślenia elit III RP. Na system emerytalny niech składa lud, oni „haraczu” płacić nie mają zamiaru.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej