Minister obrony Białorusi zapowiedział, że w ich trakcie przećwiczone zostaną mechanizmy użycia taktycznej broni jądrowej oraz pocisków Oresznik, których zasięg przekracza 5 tys. km. Scenariusz, który już był ćwiczony przed laty podczas Zapadu (m.in. atak jądrowy na Warszawę), to niewątpliwie decyzja Kremla, a Mińsk, jako gospodarz ćwiczeń, jedynie ją ogłosił. Pokazuje to jednak, że Rosja ani myśli schodzić z obranej wiele lat temu agresywnej, neoimperialnej polityki wymierzonej w Zachód.
Wymachiwanie atomową szablą ma pokazać, zwłaszcza sąsiednim krajom, że Putin, jeżeli zechce, sięgnie po ostateczność podczas potencjalnej wojny z NATO. To tak à propos coraz częściej pojawiających się głosów, że „Rosji też zależy na pokoju” i znalezieniu rozwiązań, które pozwolą jej wyjść z politycznej izolacji. Bujda na resorach.