Z pewnością jednak sytuacja ta pokazuje, że polityk powinien mieć oczy dookoła głowy. Wszyscy bowiem są pod presją biznesmenów, którzy specjalizują się w szukaniu haków i korumpowaniu. Politycy tracą jednak dość często czujność. Pamiętają Państwo pewnie drwiny z Jarosława Kaczyńskiego, który mówił, że nie ma konta w banku, bo obawia się, że ktoś na nie coś wpłaci. Ileż było śmiechów. Przez dekadę się z tego śmiano. Wyroki w dzisiejszym świecie wydają media. Wystarczy eksperyment logiczny, w którym w miejsce Napieralskiego wstawić Kaczyńskiego, i już można sobie wyobrazić raban. Gazety, które dziś posła Koalicji Obywatelskiej rozgrzeszają, wyłyby o konieczności złożenia mandatu. Jako społeczeństwo nie jesteśmy przygotowani na takie akcje. To biznesowi ułatwia zadanie. Reklamówki i harfy mają się dobrze.
Reklamówki i harfy
Okazało się, że są dowody na to, iż firma Marcina W. dokonała wpłat na konto Stowarzyszenia Harfa Dzieciom, które miało być związane z Grzegorzem Napieralskim. Czy to oznacza, że polityk Koalicji Obywatelskiej jest spalony i rzeczywiście załatwiał sprawy przedsiębiorcy? Niekoniecznie. Tutaj ocena będzie zależała od tego, jak ocenia się wiarygodność Grzegorza Napieralskiego.