Dziś pozostało po tym tylko wspomnienie. Jeśli prokuratura Zbigniewa Ziobry miała na sumieniu jakieś grzechy, to przy ludziach zarządzanych przez Dariusza Korneluka jawi się jako kółko różańcowe. Uwikłanie prokuratury w politykę było już oczywiste w czasach Adama Bodnara, ale Waldemar Żurek kontynuuje to w sposób wyjątkowo prostacki. Prokuratorzy przestają to tolerować. Nie ma jeszcze mowy o strajku, ale coraz częściej pojawiają się problemy ze znajdowaniem osób do obejmowania funkcji. W Prokuraturze Regionalnej w Warszawie od ponad miesiąca nie ma naczelnika wydziału organizacyjnego. Poprzednia naczelnik postawiła zarzuty Robertowi Bąkiewiczowi i zwiała do Prokuratury Krajowej. Tak długi wakat na tym stanowisku to kuriozum. Znaczy to jedno – coraz więcej prokuratorów z obozu LSO wie, że dziś prokuratura to masa upadłościowa. Niczym wiadome zwierzątka zaczynają uciekać z tonącego okrętu.