Piszę o głośnej wypowiedzi polityka Koalicji Obywatelskiej tuż po tym, jak agencja Fitch potwierdziła rating Polski na poziomie A-, obniżając jednak jego perspektywę – pierwszy raz od wielu lat. Skrajna hipokryzja gangu Olsena po groźnej mutacji (tak nazywam ekipę trzynastogrudniowców) uderza w oczy, jeśli chodzi o traktowanie następcy Andrzeja Dudy. Z jednej strony udają, że prezydent niewiele w Polsce znaczy. Z drugiej – bardzo chętnie podpinają się pod jego sukcesy, jak choćby w przypadku spotkania z liderem wolnego świata Donaldem Trumpem, albo próbują zrzucić na niego odpowiedzialność za ogólną fajtłapowatość własnych rządów. Prezydent Nawrocki nie daje sobie w kaszę dmuchać – co pokazał choćby głośnym komentarzem do infantylnych selfików szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Panika w szeregach władzy będzie tylko rosła.
Prezydentowi nie podskoczą
Jeszcze niedawno premier Donald Tusk przekonywał wszystkich Polaków, że rząd jest od rządzenia, a prezydent jedynie od „reprezentowania”. Gdy jednak zaszła taka potrzeba, minister finansów Andrzej Domański nie omieszkał spróbować przerzucić odpowiedzialności na Karola Nawrockiego za coraz gorszą kondycję gospodarczą naszego kraju.