To był czarny tydzień dla CPK. Najpierw dowiedzieliśmy się o wrzutce do przepisów. Ot, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd pojawił się tajemniczy zapis, który wprowadza najostrzejsze na świecie regulacje dotyczące tuneli kolejowych. Za tą zmiana idzie konieczność modyfikacji projektów, które są już zaawansowane i zgodne z przepisami zarówno Polski, jak Unii. Jakby tego było mało, słyszymy o wycofywaniu się firm, które miały być zaangażowane w budowę. Raczej już angażować się nie będą, ponieważ cała inwestycja od czasu zmiany władzy jest traktowana niepoważnie, a pieniądze stracić na niej można całkiem poważne. Powiedzieć, że CPK łapie poślizg, to nic nie powiedzieć. Ani Tusk, ani reszta koalicji 13 grudnia tej inwestycji nie chciały, za bardzo sprzyja ona rozwojowi Polski, za mocno może dać się we znaki Berlinowi. Za tych rządów nie powstanie, tak jak nie spodziewam się powstania ani nawet postępów w budowie elektrowni atomowej, bo i powstać nie ma. Centralny Port Komunikacyjny, po drodze przemieniony w Port Polska, o czym chyba zresztą nawet sam premier nie pamięta, potrzebny jest nie po to, by ktoś z niego gdziekolwiek poleciał. Chodzi o to, by można było przez kilka lat dobrze zarabiać, sabotując przy tym rozwój Polski, łącząc więc przyjemne z niepożytecznym, co ta ekipa uwielbia najbardziej. Czy to na budowach, czy w szpitalach, czy też na przykład w mediach publicznych. Podejrzewam, że jeśli obecna władza ma jakiś pomysł na budowę bazy USA w Polsce, to właśnie taki. Tworzyć, by nie stworzyć, ale po drodze wypłacać sobie za to sute pensje. Amerykanie chyba się już zorientowali, stąd wzrastająca nerwowość strony umownie nazywanej polską w relacjach wzajemnych. Gdyby byli w opozycji, protestowaliby dalej przeciw CPK, być może też patrzący w lewo dorzucaliby do tego jeszcze „Jankesi, do domu”, a tak – markują pracę, a płaca z tego jak najbardziej realna.
Pozory za prawdziwą kasę
Powiedzieć, że CPK łapie poślizg, to nic nie powiedzieć. Ani Tusk, ani reszta koalicji 13 grudnia tej inwestycji nie chciały.