Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Karnkowski,
07.06.2022 18:00

PiS przed trudną walką

Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego i szerzej – zapowiedziane i wdrażane zmiany w partii – wskazują, że kierownictwo, a na pewno sam prezes, zdają sobie sprawę z czyhających na Prawo i Sprawiedliwość zagrożeń. Po prawie siedmiu latach rządów PiS trapią typowe i nieuchronne problemy każdej partii władzy. Dodatkowo nakładają się na nie wyjątkowo trudne okoliczności, jakie przypadły na drugą kadencję – pandemia, narastająca inflacja, kryzys paliwowy, wreszcie wojna tuż przy granicach Polski, poprzedzona jeszcze prowadzoną przeciw nam wojną hybrydową. Paradoksalnie jednak PiS najlepiej dawało sobie dotychczas radę właśnie w najmniej sprzyjających okolicznościach.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość szło po pewne zwycięstwo, jak w 2019 r., wygrywało na ogół o włos. Wygrana o włos jest wygraną całkowitą tylko w przypadku wyborów prezydenckich, natomiast w wyborach parlamentarnych to już kłopoty, o czym przekonujemy się wraz z Jarosławem Kaczyńskim od początku tej kadencji.

Pouczająca historia linoskoczka

To wówczas obie uzupełniające PiS partie poczuły się silniejsze liczbą mandatów, często zdobytych dzięki pełnemu stopieniu się wizerunkowemu z silniejszym partnerem. Na wielu materiałach wyborczych próżno szukać logo ich partii, choćby u dzisiejszych świeżo upieczonych opozycjonistów z Porozumienia. To, podobnie jak i logotyp Solidarnej Polski, pojawiło się dopiero po głosowaniu, gdy obie partie odkryły, że zdobyły więcej mandatów niż poprzednio.

W efekcie zaczęły, każda na swój sposób, zabiegać o wzmocnienie własnej pozycji, przy czym Porozumienie czyniło to, coraz mocniej akcentując różnice i buntując się również w sprawach fundamentalnych, takich jak wybory prezydenckie. Solidarna Polska natomiast postanowiła stać na straży czystego „pisowskiego” przekazu, zwłaszcza z 2015 r., i dbać o jego obecność w sytuacjach wymuszonych kompromisów (jak choćby w przypadku reformy wymiaru sprawiedliwości i KPO). Być może dlatego ludzie Zbigniewa Ziobry, pomimo plotek o trudnych relacjach z otoczeniem Mateusza Morawieckiego, pozostają w koalicji i raczej z niej nie wyjdą, również w kolejnej kampanii wyborczej, a Porozumienie z rządu wypadło, po drodze tracąc bardzo wielu posłów.

Wszystko zaś stało się właśnie przez kruchość większości z 2019 r. Gdy natomiast rok wcześniej odbywały się wybory do Parlamentu Europejskiego, zgodnie uważane za najtrudniejsze dla nieeurosceptycznej partii spoza głównego europejskiego nurtu, skala wygranej zaskoczyła chyba wszystkich, robiła też wrażenie nie tylko na krajowym, lecz i europejskim podwórku.

Dodajmy, że i wyniki wyborów prezydenckich, czy to w 2015, czy 2020 r., nie były wcale przesądzone. A i wynik parlamentarny sprzed siedmiu lat, choć zdobyty przy sprzyjających nastrojach społecznych, też przecież pewny nie był. Zdecydowała nie tylko oferta programowa, ale też energia i społeczne zaangażowanie.

Klucz do młodych wyborców

Prezes PiS zapowiada wyjście do ludzi i dużo, dużo pracy, konkretne propozycje dla obywateli zostawiając na trochę później. Jednak takie zagonienie partii do roboty jest być może sprawą kluczową. I nie chodzi tu tylko o najwyższy szczebel, ministrom czy premierowi pracy nie brakuje. Brakuje natomiast często niższego szczebla, działaczy lokalnych, wreszcie sympatyków w internecie. To w dużym stopniu naturalne po prawie dwóch kadencjach rządzenia. Na konto PiS, zasłużenie lub nie, spadają wszystkie problemy i kryzysy, tymczasem spełnione obietnice coraz trudniej jest sprzedać jako swój sukces. Dość łatwo się bowiem do nich przyzwyczaić.

Największym komunikacyjnym, więc i wyborczym, problemem PiS jest to, że w 2022 r. nie chcą już słuchać o tym, jak było za Platformy, a jednak przypomnienie im tego może być kluczowe. Trzeba to jednak zrobić w sposób bardziej wyrafinowany niż poprzez proste zbitki i komunikaty, odrzucane coraz częściej jako nużąca propaganda. Najboleśniejszą ilustracją tego problemu jest brak poparcia wśród najmłodszych wyborców. Młodzież, która w olbrzymim stopniu zdążyła skorzystać z programu 500+, a następnie z ułatwień podatkowych czy zerowego PIT, młodzież, która nie musi już uciekać na zmywak do Anglii czy Irlandii, PiS odrzuca niemal gremialnie. Rządzący nie potrafili zatrzymać przy sobie młodych, i to przez cały czas utrzymując realnie poprawiające ich życie rozwiązania.

Co więcej, jedyna próba odzyskania ich poprzez próbę kreacji nowego, ekologicznego wizerunku Prawa i Sprawiedliwości niemal nie doprowadziła do katastrofy i utraty wiernego dotąd elektoratu wiejskiego i rolniczego. Z „piątki dla zwierząt” trzeba było się wycofać, a młodzież została tam, gdzie była, często bezrefleksyjnie powielając przekaz spod znaku ośmiu gwiazdek. Być może trzeba spróbować przypomnieć jej, dlaczego – również głosami młodych – PiS wygrało w 2015 r. i jak prawie wszystkie obietnice wobec młodych zrealizowało.

Tyle że taką kampanię musieliby wymyśleć równolatkowie jej adresatów. A to dla starszych może być ryzykowne i niezrozumiałe. W szukaniu kontaktu z młodymi wyborcami warto zwrócić uwagę na silny ostatnio antyliberalny resentyment, który czyni z pewnej części tego elektoratu odległych światopoglądowo, lecz wciąż możliwych do pozyskania sojuszników, przynajmniej przy wyborczych urnach. Już dziś słychać, że trafnie odczytuje tę okoliczność premier Morawiecki, coraz częściej odwołujący się do niechętnych liberalizmowi emocji. Warto wreszcie, zarówno w kontekście pozyskania młodszych, jak i utrzymania starszych wyborców, wykazywać, że niezależnie od liczby list wystawionych w wyborach głosowanie na inne partie niż PiS będzie de facto głosowaniem na Platformę i Donalda Tuska, co wynika bezpośrednio z logiki przyszłych układów koalicyjnych.

Z pokorą do społecznych emocji

Zwłaszcza że młodzi to niejedyne zmartwienie. Prawie dwie kadencje to dużo czasu, by będąc u władzy, obrosnąć w piórka i tłuszcz, oddzielając się od ludzi choćby i nieświadomie. Problem w tym, że nawet mając realne powody do zadowolenia, trzeba umieć o nich opowiedzieć również w skrajnie nieprzyjaznym środowisku medialnym.

Opozycji nie udało się przejąć rządu dusz, lecz lepiej poszło jej z narzuceniem ludziom pewnych kalek myślowych, zwłaszcza w odniesieniu do konkretnych polityków (idealnym przykładem będzie tu Jacek Sasin, z którego media zrobiły winnego strat związanych z tzw. wyborami kopertowymi). Ponowne wyjście do ludzi może być przynajmniej częściowym rozwiązaniem tego problemu, ale musi się odbyć na naprawdę dużą skalę i ze świadomością, że napotka na jakieś formy oporu.

Na pewno pojawią się znani już dobrze prowokatorzy, którzy spróbują wykorzystać społeczne emocje. Te natomiast trzeba również nauczyć się na nowo odczytać. Strach przed cenami paliw i energii nie jest tylko wymysłem opozycji, choć opozycja próbuje na nim żerować. Wyniki państwowych spółek mogą imponować, mogą jednak i drażnić ludzi, jeśli ci uznają, że w tych liczbach kryją się ich rosnące wydatki. Rządzenie w tych warunkach jest w pewnym sensie stąpaniem po linie, jednak przecież PiS bywało w tej dyscyplinie całkiem niezłe.

Dziś kluczowe wydaje się wsłuchanie się w obawy poszczególnych grup społecznych, zwłaszcza tych, które zawsze stanowiły wyborcze zaplecze rządu. I do nich też dotrzeć trzeba w pierwszej kolejności, również z konkretnymi działaniami osłonowymi, zanim przekaz internetowej kakofonii orkiestry trolli potwierdzi pusty portfel i zimny piec.

Jeśli PiS uzna, że wygrana mu się po prostu należy, nie wygra. Jeśli jednak podejdzie do wyborów jako do starcia w skrajnie niesprzyjających warunkach, gotowe na ciężką pracę i trudne wyzwania, szanse wzrosną.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane