Grodzki słuchał bez sprzeciwu słów kolegi o opiłowywaniu katolików, popierał protesty przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego, podczas których dochodziło do atakowania kościołów (choć – zauważmy – sam wypowiadał się przeciwko aborcji na życzenie), a jego partia już dawno porzuciła konserwatywną maskę, polubiła za to feminizm. Marszałek tymczasem z papieżem rozmawia o kwestiach dzietności w Europie, zapowiada też prace nad jej poprawą. Ponoć Donald Tusk knuje, jak tu pozbawić Grodzkiego funkcji. Jak trwoga, to do Boga?