Teraz też nie są zadowoleni, bo kijowska wyprawa zmusza ich do gimnastyki – oto proputinowski według nich polityk jedzie wesprzeć broniącą się przed Putinem Ukrainę i to jeszcze w imieniu Unii, choć przecież wierzą w to, że prezes Kaczyński Unii nienawidzi. Reakcje obronne na ten dysonans poznawczy to ciężki materiał – hejt, złorzeczenia, ktoś pisze, że „pierwszy raz kibicuje Rosjanom”. Chciałbym napisać, że trudno w to uwierzyć, ale nie wierzę tylko w to, że faktycznie robi to pierwszy raz.