Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard  Czarnecki
11.04.2023 16:00

Odpływ imperium po dwóch wiekach

W Azji Środkowej trwa wielki geopolityczny mecz, w którym ścierają się wpływy Rosji, Chin, Turcji, Iranu oraz szeroko rozumianego Zachodu. Sytuacja jest dynamiczna i można zaryzykować tezę, że powoli – może nazbyt powoli – kończy się około 200-letni okres, w którym dzielił tu i rządził najpierw Sankt Petersburg, a potem Moskwa.

Do postsowieckiej Azji zalicza się zwykle sześć państw: największy terytorialnie Kazachstan, najliczniejszy Uzbekistan oraz Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Mongolię. Niektórzy eksperci, zwłaszcza anglosascy, tę szóstkę uzupełniają jeszcze o Afganistan, co wydaje się jednak merytorycznie, nie tylko geograficznie, wątpliwe. Wszystkie te państwa poza Mongolią wchodziły w skład Związku Sowieckiego jako środkowoazjatyckie republiki socjalistyczne. Mongolia miała status państwa niepodległego, co oczywiście było fikcją – o wszystkim decydowała Moskwa, a nie Ułan Bator. Dziś we wszystkich tych państwach wpływy rosyjskie wyraźnie słabną. Nie jest to rzecz jasna tak proste, jak mogłoby się wydawać obserwatorom z państw zachodnich, oczekujących prostej odpowiedzi, czy Astana, Taszkient, Duszanbe, Biszkek, Aszchabad i Ułan Bator są z Zachodem przeciwko Rosji, czy z Rosją przeciwko Zachodowi. Zmiany są jednak widoczne i w poszczególnych krajach, i w całym regionie. Wpływ Rosji maleje, choć trudno oczekiwać, że po dwóch wiekach dominacji całkowicie on wyparuje. Nie chodzi tu tylko o politykę: państwa Azji Centralnej w ONZ nie popierają w głosowaniach Rosji jak Białoruś, Syria i Erytrea, ale też nie potępiają jej tak jak kraje Zachodu.

Rosja słabnie, ale…

Jeśli chodzi o gospodarkę, to głównym partnerem Uzbekistanu – piszę te słowa wracając z mojej czwartej wizyty w tym kraju, a trzeciej w ostatnich szesnastu miesiącach – jest wciąż Federacja Rosyjska. Na drugim miejscu są Chiny, na trzecim Kazachstan, a dopiero na czwartym liczone wspólnie kraje członkowskie Unii Europejskiej.

Rosjanie są też numerem jeden, jeśli chodzi o liczbę turystów odwiedzających Uzbekistan. Zwłaszcza teraz, gdy możliwości podróżowania obywateli Federacji Rosyjskiej bardzo się zawęziły z powodu wojny w Europie Wschodniej. Około pół miliona Rosjan, którzy przyjechali w zeszłym roku do Taszkientu, Samarkandy, Buchary, Chiwy i Mujnaku, pokazuje wciąż istotne wpływy.

Jednak w wymiarze politycznym Uzbekistan jest mniej skory do współpracy z Moskwą w ramach różnych organizacji i porozumień państw Azji postsowieckiej niż niektórzy jego sąsiedzi. Podobne zmiany widać na ulicy: w restauracjach i klubach muzyka angielska wypiera rosyjską, a z młodymi Uzbekami lepiej dogadywać się po angielsku niż po rosyjsku, co akurat jest charakterystyczne dla całego regionu i Kaukazu Południowego.

Wpływy Chin, Turcji i Iranu

Charakterystyczne, że w Azji Środkowej najbardziej „w szkodę” Rosji wcale nie wchodzi Zachód, którego możliwości kija i marchewki są znacznie mniejsze niż innych graczy w regionie. Rosjan bowiem wypierają oficjalnie wcale nie antagonistyczne wobec nich Chiny oraz Turcja, a w przypadku Tadżykistanu – Iran. Ten ostatni przypadek jest o tyle ciekawy, że to państwo ze stolicą w Duszanbe (byłem tam po raz drugi parę miesięcy temu) jest kulturowo, historycznie, cywilizacyjnie i językowo związane z Persją.

W ostatnim czasie Turcja obok organizacji Turksoy, skupiającej państwa związane z turecką spuścizną historyczno-kulturowo-językową, powołała też strukturę stricte polityczną – Organization of Turkic States (OTS). Skupia ona poza samą Turcją również Kazachstan, Kirgistan i Uzbekistan. Poza państwami regionu – ciążący ku Iranowi Tadżykistan ma status obserwatora, podobnie jak Turkmenistan – jest tam także Azerbejdżan. Tureckie firmy, wspierane przez banki i państwo, dokonują prawdziwej ekspansji w regionie. Wymiana handlowa Ankary z piątką dawnych republik sowieckich już przekracza obroty handlowe Rosji w regionie (sic!), jeżeli nie liczyć potężnego rosyjskiego eksportu militarnego...

Ciekawe, że status obserwatora mają tu bardzo aktywne Węgry, które przejęły piąty co do wielkości bank w Uzbekistanie! Interesujące, że z państw naszego regionu Europy szczególnie dużą aktywność w Azji Środkowej wykazują także takie kraje jak Łotwa, Czechy i Bułgaria. Chodzi tu o aktywność przede wszystkim dyplomatyczną i gospodarczą. Nam, Europie Środkowo-Wschodniej, jest tam łatwiej niż największym krajom Europy Zachodniej, bo nikt nie może nam przyszyć łatki kolonializmu i mamy podobne doświadczenie życia w komunizmie i wychodzenia z niego. Wszystko to – przede wszystkim ofensywa Ankary, ale też krajów Zachodu (w ostatnich latach inwestycje Niemiec i Holandii) – dzieje się kosztem Rosji. Dlatego przyszedł czas na większą, zaplanowaną i skoordynowaną na szczeblu państwowym aktywność Polski i wspieranych przez struktury państwa polskich firm.

Chiny idą po „swoje”?

Rosja w Azji Centralnej zapłaci wysoką cenę za ograniczone wsparcie Chin (lub „życzliwą neutralność”) po 24 lutego 2022 r. Pekin bowiem, który w Afryce stara się unikać poszerzania strefy wpływów tam, gdzie aktywni są Rosjanie, tutaj nie ma takich zahamowań. To zresztą szerszy temat, który dotyczy także samego terytorium Federacji Rosyjskiej: skoro Władywostok jeszcze sto sześćdziesiąt kilka lat temu był w chińskich rękach, to nie dziwmy się, że teraz ChRL wykorzystuje słabość Moskwy i np. wraca do starej, chińskiej nazwy Władywostoku – Chajszenwaj – poprzez taką właśnie decyzję państwowej chińskiej komisji kodyfikacji językowej.

Uzbecy twierdzą, że choć 2,33 proc. obywateli stanowią Rosjanie – w Taszkiencie ich obecność jest naprawdę widoczna – to nie ma żadnych sygnałów o starciach czy konfliktach z szacowaną na ponad 100 tys. mniejszością ukraińską w tym kraju. Od ważnego uzbeckiego polityka usłyszałem nawet, że tamtejsi Rosjanie są inni niż ci w Moskwie: nie są tacy aroganccy i zarozumiali jak tamci z „centrali”.

Proces odspawania postsowieckiej Azji Środkowej od Rosji nie będzie przebiegać szybko i łatwo – ale jest, na szczęście dla Polski, faktem. Więzy i zależności ekonomiczne, kulturowe i polityczne będą coraz bardziej równoważone i ograniczane przez wpływ Chin, Turcji, a po części Zachodu i Iranu. Na naszych oczach Moskwa traci to, nad czym miała kontrolę przez dwa wieki. Jesteśmy świadkami historycznego procesu.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE