Jednak nie mam pretensji do tych, którzy owe zdjęcia nam pokazali, a raczej do innych – do tych, którzy wymusili ujawnienie najbardziej szokujących materiałów. Nie byłoby to konieczne, gdyby nie powielanie propagandy Łukaszenki, kwestionowanie wszystkiego, co kłóci się z wyidealizowanym obrazem ludzi próbujących przekroczyć naszą granicę. Gdyby drastyczne zdjęcia nie ujrzały światła dziennego, słyszelibyśmy, że władza ukrywa prawdę o uchodźcach. Żądaliście dowodów, dostaliście je.