Gdyby za rządów PiS jakikolwiek polityk tej partii tak odgrażałby się lekarzom czy sygnalistom, liberałowie i lewica wyliby już pod niebiosa. A teraz? Żeby wyciszyć aferę, która przyschnąć nie chce ani trochę, „demokraci” zrobią wszystko. Tragikomiczne w tej historii jest to, że konsekwentnie milczy Jolanta Sobierańska-Grenda. W tej sprawie możemy być pewni, że ktoś jej kazał się schować do mysiej dziury. Jakiś wredny dziennikarz z TV Republika mógłby przecież zapytać, co minister zdrowia sądzi o pazerności lekarza związanego z Koalicją Obywatelską, gdy z taką zawziętością odchudza publiczną ochronę zdrowia. „Znikniętych” polityków KO w sprawie saloniku VIP jest zresztą więcej. Ale w mainstreamowych mediach o tym cicho.