Oczywiście jak każdy z nas cieszę się z medali naszych reprezentantów. Oby było ich jak najwięcej, zwłaszcza że dziś startuje królowa sportu – lekkoatletyka. Poza tym o toczących się igrzyskach trudno powiedzieć coś dobrego. Okradzeni sportowcy, brudna Sekwana, która wymusiła przełożenie części rywalizacji. To jednak nic wobec transseksualnego szaleństwa w boksie. Dopuszczenie do zmagań pań dwóch mężczyzn, identyfikujących się jako kobiety, zabija ideę sprawiedliwej rywalizacji.
W tej sytuacji Międzynarodowy Komitet Olimpijski ewidentnie postawił na swoim, bo obie „pięściarki” nie zostały dopuszczone do niedawnych mistrzostw świata z powodu zbyt wysokiego poziomu testosteronu. Szefowie MKOl zaczynają stosować niebezpieczne precedensy, jak z dopuszczeniem do igrzysk sportowców z Rosji i Białorusi, którzy mieli nie wspierać wojny Putina, a okazało się, że wspierali. Potwierdza to, że ideologia i kasa wypychają z igrzysk wyższe ideały, o ile w ogóle można o nich jeszcze mówić w kontekście zawodowego sportu.