W dyplomacji jest tak, że rozmowy nawet szerokich delegacji często nie zastąpią osobistego spotkania przywódców. Dlatego też w zbliżającym się wielkimi krokami wydarzeniu pokładane są duże nadzieje na osiągnięcie porozumienia, a co za tym idzie – przełomu, ponieważ dotychczasowe negocjacje nie przyniosły wymiernych skutków. Trump deklaruje, że już po dwóch minutach rozmowy z Putinem będzie wiedział, z czym rosyjski dyktator przyjechał na Alaskę i czy rzeczywiście chce dojść do jakiegokolwiek konsensusu. Oczywiście nie można wykluczyć scenariusza, w którym spotkanie skończy się kilkoma nic nieznaczącymi ogólnikami, a kwestia osiągnięcia pokoju nadal będzie stała w miejscu. Inne możliwe rozwiązania to m.in. podpisanie rozejmu na linii Moskwa–Kijów na kilkadziesiąt lat, wymiana części terytoriów czy umocnienie prozachodnich gwarancji dla Ukrainy w zamian za m.in. zniesienie niektórych sankcji na Rosję. Osobna kwestia to wdrożenie przyjętych rozwiązań. Ale to już temat na czas po piątkowym spotkaniu.
Nadszedł czas na przełom?
Zapowiedziane na piątek spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce to jedno z ważniejszych politycznych wydarzeń w kontekście toczącej się od 3,5 roku wojny na Ukrainie.