Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jan Pospieszalski,
28.02.2021 17:08

Modlitwa czy profanacja

Reakcje polskich biskupów na przypadki nadużyć seksualnych duchowieństwa następują zwykle po kolejnych reportażach Sekielskiego i dziennikarzy TVN. Tymczasem o skandalach, których sprawcami są homoseksualni księża, od lat piszą ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, ks. Andrzej Kobyliński, ks. prof. Dariusz Oko i nieliczne grono świeckich publicystów.

Niestety, te doniesienia raczej nie burzą spokoju hierarchów. Ma rację Zbigniew Nosowski, że podejmowane z troski o Kościół, dyskretne interwencje wiernych są mało skuteczne. Tylko groźba medialnego skandalu może zmusić władze kościelne do podjęcia zdecydowanych kroków. Obszerny reportaż Nosowskiego w „Więzi” pod świetnym tytułem „Przeczekamy i prosimy o przeczekanie” skrupulatnie relacjonuje wieloletnią historię prób pociągnięcia do odpowiedzialności ks. Andrzeja Dymera, dopuszczającego się molestowania seksualnego podopiecznych. To z jednej strony opis bezsilności ofiar oraz tych uczciwych kapłanów i świeckich, którzy walczyli o sprawiedliwość i prawdę, a z drugiej – pancernego systemu rozmywania przez hierarchów odpowiedzialności, liczących (jak w tytule reportażu) na przeczekanie. W 2007 roku, gdy wobec ks. Dymera Watykan zlecił przeprowadzenie procesu karnego, redakcja „Warto rozmawiać” dotarła do bulwersujących świadectw molestowania kleryków niższego seminarium płockiego.

Ujawnione w programie m.in. zeznania świadków doprowadziły do gruntownych personalnych zmian w kurii płockiej. Potwierdzało to nasze ustalenia, że homoseksualna sitwa buszowała nie tylko w seminarium, lecz była elementem większej, patologicznej struktury. Mija 14 lat, dziś jako dziennikarz znów jestem depozytariuszem nowych potwierdzonych relacji o homoseksualnych nadużyciach w różnych miejscach w Polsce, ale też na misjach. Nie podlegają one ściganiu, ponieważ ofiary mają więcej niż 15 lat.

Zwracałem się do przełożonych, dzieląc się wiedzą. Mijają miesiące, a reakcji nie ma. Gdy teraz słyszę biskupów ogłaszających dzień modlitw za ofiary nadużyć seksualnych, a jednocześnie wiem o bezkarności tych konkretnych sprawców, mam wątpliwości co do szczerości tych modłów. Obawiam się, że to raczej profanacja.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE