Wyszedł potężny kryzys wizerunkowy i to w chwili, gdy władza liczyła – moim zdaniem mocno na wyrost – na drugi oddech. Luksusowy socjalizm dla bogaczy, w dodatku często ludzi wprost związanych z rządzącą koalicją, niesamowicie razi w oczy opinię publiczną. Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na specyfikę branży gastronomiczno-hotelarskiej, to za dużo jest tych „zbiegów okoliczności” – ludzie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, byłej Trzeciej Drogi obłowili się na unijnych środkach, danych nam zresztą na kredyt. Niechlujnie wypełnione wnioski, wątpliwe uzasadnienia dla „wzmacniania odporności gospodarczej”, ewidentne zachcianki pod płaszczykiem inwestycji – wszystko w czasie, gdy władza rozważa ograniczenia 800+, znów rośnie bezrobocie, a od obietnic Tuska życie nie zrobiło się tańsze. Do tego arogancja polityków Koalicji Obywatelskiej, która dała o sobie znać, gdy afera wybuchła im w rękach. Znakomity półmetek, ale niczego innego nie można się było po nich spodziewać.
Luksusowy socjalizm dla bogaczy
Środki z Krajowego Planu Odbudowy to miało być koło zamachowe polskiej gospodarki, instytucjonalne wsparcie na modernizację i wielki wizerunkowy sukces Donalda Tuska, jego partii i całej koalicji 13 grudnia.