Jak wskazał wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, zwolnienie pracownika ze względu na światopogląd czy wyznanie jest złamaniem co najmniej kilku przepisów – zapisanych w Kodeksie pracy, w Kodeksie karnym, a także konstytucji. Stąd zostało wszczęte postępowanie wobec Ikei ws. dyskryminacji, łamania praw pracowniczych i naruszania norm konstytucyjnych gwarantujących wolność sumienia i wyznania. Oczywiście, propagandziści i politycy POstkomuny wchodzą w ten spór w sposób wymarzony – opowiadają głupstwa o homofobii itp. Rozmijają się z powszechnym odczuciem społecznym – nie wolno narzucać ideologii, z którą ktoś się nie zgadza. To oczywista oczywistość i nie ma nic wspólnego z akceptacją lub jej brakiem dla osób LGBT. To kwestia przywiązania do wolności. Jeśli ktoś myślał, że w Polsce narzucanie Polakom przekonań i zachowań, które są sprzeczne z ich tradycją i wiarą, może się udać, srodze się pomylił.
Kwestia wolności
Jak poinformowało Ministerstwo Sprawiedliwości, do prokuratury trafiają kolejne informacje o możliwym naruszeniu prawa wobec pracowników Ikei. To efekt skandalu, jaki wybuchł po wyrzuceniu z pracy pana Tomasza, który zaprotestował przeciw wymaganiu od niego promowania propagandy LGBT.