To naprawdę wielkie odkrycie w kraju, bo jakoś nie przypominam sobie, by dzielna redaktor twierdziła to samo, gdy Tusk wypalił tuż przed powodzią, że „prognozy nie są przesadnie alarmujące”. W każdym razie wśród silnych razem wrze i mają pełne ręce roboty w obrażaniu człowieka, którego jeszcze niedawno wielbili jako twórcę Sejmflixa. Dziś plują jadem na rozkaz. Nie mam zamiaru z tego powodu płakać.
Z pewną nieukrywaną radością przyjmuję jednak, że w zrywie do roboty koalicja nie wytrzymała nawet tygodnia. To już nawet nie jest gang Olsena – to gang braci Dalton z „Lucky Luke’a”. To tam rządził ten, który najbardziej nienawidził głównego bohatera. A gdy wszyscy mieli superplan, to i tak na koniec mały, złowrogi Joe próbował udusić poczciwego i wysokiego Averella. Zbyt podobne, żeby spać spokojne.