Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Bogdan Dobosz,
09.03.2020 21:13

Kac po 8 marca

Dzień Kobiet stał się od pewnego czasu „Dniem Walki o Prawa Kobiet”, okazją dla feministycznego ataku na tradycyjne normy społeczne. Przybiera to czasami formy sur-realistyczne. W Paryżu „walką o prawa kobiet” zajął się zaimportowany z Ukrainy słynny Femen.

Na placu Concorde ze czterdzieści członkiń tej organizacji roznegliżowało się w ramach akcji „oczyszczania ulic ze śmiertelnego wirusa patriarchalnego i odpierania przemocy na tle seksualnym”. W końcu o ich zdrowie musiała zadbać policja. Jednak mogą to być działania o skutkach odwrotnych od pożądanych. Jeśli przypadkowy świadek tym widokiem się rozochocił, to po powrocie do domu może się stać nie przeciwnikiem „przemocy seksualnej”, ale wręcz molestantem. Z kolei jeśli owe panie się przeziębią, to zapewne padnie podejrzenie o koronawirusa i niektóre femenki być może po raz pierwszy realnie odczują społeczny ostracyzm. Dawna, siermiężna lewica „świętowała” jednak rozumniej. W kolebce sowieckiego komunizmu 8 marca był okazją do wielkiego pijaństwa. W czasach koronawirusa takie odkażanie organizmu, zamiast wyziębiania, wydaje się korzystniejsze. Poza tym kaca da się wyleczyć, głupoty nie.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej