Zawiera w sobie wszystko to, co drażni elektorat KO. Specjalne uprzywilejowanie w dostępie do świadczeń medycznych i gigantyczne zarobki dla partyjnych funkcjonariuszy. Ale jest jeszcze jeden problem: dobrzy lekarze ze specjalnościami muszą dużo zarabiać, bo inaczej trafią do prywatnej służby zdrowia albo wyjadą za granicę. To byłaby prawdziwa tragedia – szpitale i ośrodki zdrowia potrzebują specjalistów, a ich zarobki muszą odbiegać od przeciętnych. Jak na razie remedium na aferę ma być ścięcie pensji, co skutecznie wykończy służbę zdrowia albo przywróci korupcję znaną z lat 90. Karanie specjalistów za wyczyny partyjnych pupilków uderza też w liderów opinii obecnego układu rządowego, do których zalicza się spora grupa lekarzy. Tusk ma przez to wszystko malejące pole manewru. Może jedynie odwracać uwagę. Zastanawiam się, czy akcja w Berlinie miała taki cel. Jeśli tak, to zrobiono to tak niezręcznie, że teraz trzeba przykrywać dwie afery. Trochę lepiej wyszło im ze złapaniem rosyjskich cyngli. Byle to byli naprawdę oni. Salonik dla ViP-ów to duża wpadka, ale jeśli wyłapią w zamian wszystkich agentów, to może...
Jak przykryć aferę
Salonik dla ViP-ów w stołecznym szpitalu może stać się gwoździem do trumny ekipy rządowej.