Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Bogdan Dobosz,
16.04.2020 12:00

Jak dyskutowałem z feministkami o aborcji

W środę Sejm dyskutował o aborcji eugenicznej. Już samo podjęcie tematu spowodowało, że feministki zaśmieciły media społecznościowe swoimi hasłami, a nawet tu i ówdzie łamały przepisy o kwarantannie i chciały manifestować w realu.

Na Twitterze przytłoczyła mnie nie tyle liczba proaborcyjnych deklaracji, ile całkowity brak logiki wielu wpisów. Rzadko to robię, ale pod niektórymi zadałem kilka pytań. Dyskusja się raczej z tego nie wywiązała. „Homofobia, rasizm i głupota. I to wszystko w dwóch zdaniach. Należą się gratulacje” – przeczytałem w jednej z odpowiedzi. „Jak można normalnie dyskutować z homofobem? Homofobia to obrzydlistwo i każdy, kto jej ulega, powinien się leczyć” – odesłano mnie do przeciążonej przecież służby zdrowia. Ktoś inny sprytnie mnie rozszyfrował jako „białego, heteroseksualnego reakcjonistę”. Wreszcie okazało się, że… „dopóki nie masz macicy, nie masz prawa decydować o ciałach kobiet. Aborcja nie jest morderstwem. Morderstwem jest zabicie narodzonego człowieka”. Ma swoje ofiary koronawirus, ale mają też na sumieniach jeszcze więcej ofiar otumanione wściekłą propagandą kobiety.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej