Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek
04.03.2024 07:13

Grabież w Hiszpanii

W bardzo ważnym meczu ligowym hiszpańskiej La Liga Real Madryt zremisował 2:2 na trudnym terenie w Walencji. Spotkanie było na najwyższym poziomie piłkarskim, emocji co niemiara, ale wszystko musiał zepsuć... sędzia. Gil Manzano nie tylko nie uznał ostatniej bramki dla Królewskich, ale odgwizdał koniec meczu w tej akcji tuż po dośrodkowaniu, dosłownie 2 sekundy przed strzelonym golem w samej końcówce. Czegoś takiego, jak żyję, nie widziałem w zawodowym futbolu.

Ostatnio u nas rozgorzała dyskusja, czy aby nie powtórzyć meczu Wisła Kraków–Widzew Łódź w Pucharze Polski, bo Biała Gwiazda doprowadziła do remisu przed dogrywką. Niektórzy piszą nawet petycje, by PZPN powtórzył mecz. Oburzenie jest o tyle bezsensowne, że Wisła była drużyną lepszą i zasługiwała na awans. Real – dużo lepszą, mimo że przegrywał dwoma bramkami. I został, zwyczajnie, w biały dzień, okradziony ze zwycięstwa.

W Hiszpanii ciągle tli się afera sędziowska z Jose Marią Enriquezem Negreirą, który przez kilkanaście lat ustawiał za kasę mecze pod Barcelonę. Takiej kradzieży bramki jeszcze nie widziałem. Przypadek?

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej