Więcej, oskarżyciele Kościoła stroją się w piórka obrońców wolności czy strażników swobody wypowiedzi. Tymczasem jakoś milczą o tym, że w latach 90. zrobiono prymitywny skok na naszą kasę (FOZZ, Art.-B, program powszechnej prywatyzacji i Narodowe Fundusze Inwestycyjne), gdy przejęto i sprzedano za bezcen naszą własność. Nie ma takich odważnych, którzy nakręciliby o tym dobry film i przyjęli go do dystrybucji. Naszej biedzie ma być winny Kościół, a bohaterami mają być ci, którzy go oskarżają i drą się: „Łapaj złodzieja!”. Oczywiście nie za darmo – najpierw musimy zapłacić im za bilet.