Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Joanna Lichocka,
14.01.2019 14:00

Dzik a pluralizm

Sprawa odstrzału dzików zelektryzowała Polaków. Akurat tej zimy trwa dyskusja o życiu i śmierci tej zwierzyny. Tymczasem w zeszłym roku, pięć, osiem lat temu także trwał odstrzał dzików. Za rządów PO-PSL zastrzelono jednej zimy ponad 240 tys. osobników. Gdy w 2015 r. ówczesny minister rolnictwa Marek Sawicki zapowiadał depopulację dzików w województwie podlaskim – czego domagali się rolnicy – celebryci czy dziennikarze ani nie ronili łez (jak Kinga Rusin), ani nie śpiewali piosenek w obronie dzików (jak nieoceniona Kasia Nosowska), obrońcy konstytucji nie organizowali protestów. Czemu?

Czy tamte zastrzelone dziki były gorsze? Skąd ta lodowata obojętność na całe pokolenia dziczych rodzin? Otóż – przyjmę najłagodniejszą wersję – z braku poinformowania. Obecnie protestujący nie wiedzieli, że trwa taki masowy odstrzał, a ci, którzy wiedzieli, nie wiedzieli, że to nie jest OK. Teraz wiedzą i protestują. W ten sposób dziki dzik pokazał wielkomiejskim lemingom różnicę między ograniczaniem wolności słowa i prawa do informacji w czasie rządów PO-PSL a sytuacją obecną – gdy pluralizm w mediach i zasięg informowania społeczeństwa jest nieskrępowany.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej