Emmanuel Macron, prezydent Francji, idzie tą drogą od lat – w polityce krajowej ponosi same klęski, wizerunek buduje więc na aktywności międzynarodowej. Aktywność ta nie ma żadnego znaczenia, bo za słowami nigdy nie idą czyny, podobnie jak w przypadku hucznych zapowiedzi Niemiec (jeszcze ustami kanclerza Scholza) o nowej erze, rozbudowie armii i tak dalej. W przypadku Tuska jest gorzej – mimo wszystko Emmanuel Macron wraz z Friedrichem Merzem czy Keirem Starmerem próbują też podejmować decyzje i rozmawiać z Amerykanami. Tusk tymczasem jest politykiem europejskiego formatu w tym sensie, w jakim to grono go potrzebuje: nie dość, że sam pic na wodę, to jeszcze niewidzialny. Taką właśnie przyszłość dla całej Polski szykują pospołu Bruksela z Berlinem.
Donald Tusk, prawdziwy Europejczyk
Donald Tusk okazuje się politykiem formatu europejskiego. Jest to smutna wiadomość, gdyż aktualnie format europejski jest wyjątkowo malutki. Jego list w sprawie wsparcia Ukrainy, antyrosyjskie filipiki, wizyty zagraniczne – wszystko to z prawdziwą polityką nie ma nic wspólnego, chodzi tylko o zrobienie dobrego wrażenia.