Nie sposób nie zauważyć, że chyba się to udaje. Jeżeli bowiem celem politycznym Unii Europejskiej nadal pozostaje ratowanie planety, to walka z konsumpcją jest najważniejszym wyzwaniem. Z tej perspektywy w warszawskich gabinetach zacierają ręce i cieszą się, że nie wydajecie na głupoty, ale idzie to wszystko do państwowych spółek. Donald Tusk twierdzi, że w najbliższych latach wydamy biliony na energetykę. Te biliony będą pochodziły z Waszych kieszeni, a każdy, kto mówi, że prąd będzie tani, po prostu Was oszukuje. Państwo nie ma swoich pieniędzy. Jak mówi, że będzie inwestować, to przyznaje pokątnie, że pobierze z naszych kieszeni. Tanio więc już było. W tym nowym świecie będziecie musieli Państwo zaciskać pasa i harować. Oszczędnością i pracą ludzie się bogacą. A jak się wzbogacicie? To będzie nowa niezbędna transformacja. Konieczna, by ratować białe niedźwiedzie.
Dobrze, że was nie stać
Uwaga mediów jest może teraz gdzie indziej, ale społeczne emocje koncentrują się na cenach i kosztach życia. Te coraz częściej przytłaczają i wie to każdy, kto płaci rachunki za gaz, prąd czy ciepło. Drożeją woda, ścieki i wywóz śmieci. I nie jest to chyba najgorsze. Wydaje się bowiem, że politycy są po prostu z siebie zadowoleni. Tak jakby wszystko szło zgodnie z planem.